Przeskocz do treści

Granice mojej odpowiedzialności

Dziś kolejna zasada Claudio Naranjo dotycząca tego jak żyć. Jest nią:

 

Weź pełną odpowiedzialność za swoje czyny, uczucia i myśli.

 

Z czym kojarzy się odpowiedzialność?

 

Przychodzą mi do głowy dwa najczęstsze skojarzenia. Pierwsze mówi o ponoszeniu konsekwencji  za błędy lub świadomie popełnione czyny. Na myśl przychodzi tu bardziej kara niż nagroda. Drugie skojarzenie dotyczy osoby, która troszczy się o innych, która stoi „trochę wyżej” niż osoba, którą ma się zaopiekować. Mam tu na myśli, że „wie lepiej” jak można pomóc.

 

Pierwsze skojarzenie może spowodować że wyrobimy w sobie postawę zrzucania odpowiedzialności na sytuację lub innych, czyli odrzucimy wzięcie odpowiedzialności. Druga z kolei będzie sprawiać, że całą odpowiedzialność będziemy brać na siebie.

 

Tymczasem w prawdziwej odpowiedzialności chodzi o to, aby wziąć na siebie swoją część, a nie brać części odpowiedzialności innych. Jak to odróżnić? O tym więcej w dalszej części artykułu. Najpierw napiszę o dwóch postawach, o których wspomniałam wcześniej.

 

Unikanie odpowiedzialności 

 

Z obawy przed potencjalną karą, i mam tu na myśli też karą wyznaczoną samemu sobie (np.: poprzez krytykę, złość na siebie, obwinianie, ocenianie), możemy chcieć zrzucić winę na coś lub kogoś poza nami. Mówimy wtedy:

– „to się potoczyło samo”, czy

– „gdyby nie on/ona udało by mi się”

i przez to w ogóle nie zauważamy jak my się przyczyniliśmy do tego co zaszło, jaki udział mieliśmy w danej sytuacji (nawet jeśli miałby on wynosić tylko 1%).

 

Powyższy sposób pokazuje przykłady zrzucania odpowiedzialności na wszystko poza nami, które są łatwiejsze do zauważenia. Natomiast może to być bardziej zawoalowane, mniej dostrzegalne. Poniżej podam przykłady:

 

– mówimy „to” lub „się” – „Nudno tu jest”, zamiast „ja” – „Nudzi mi się”,

– mówimy „my” – „On nas obraża”, zamiast „ja” – „Czuję się obrażany”,

– mówimy „nie mogę” – „Nie mogę pójść z Tobą”, zamiast „nie chcę” – „Nie chcę pójść z Tobą”,

– mówimy „potrzebuję” – „Potrzebuję Ci coś powiedzieć”, zamiast „chcę” – „Chcę ci coś powiedzieć”

– mówimy „muszę” „Muszę iść do pracy” zamiast „wybieram / decyduję” – „Decyduję się żeby iść do pracy, na ten moment to najlepsze wyjście”.

– używamy strony biernej „Zostałam oszukana” zamiast czynnej „Dałam się oszukać”;

– stosujemy pseudopytania – „Czy nie sądzisz, że powinniśmy już wyjść?” zamiast „Jestem zmęczona i chcę już wyjść. Idziesz ze mną czy zostajesz?”.

 

Unikanie odpowiedzialności może się wydawać na pierwszy rzut oka łatwiejsze. Tylko pamiętaj o poniższych rzeczach:

– To że zrzucisz odpowiedzialność na kogoś lub na sytuację nie sprawia, że nie odpowiadasz za swój udział,

– Nie przyjrzenie się swojemu udziałowi sprawi, że ucieknie ci okazja do zobaczenia tego, co możesz zmienić na przyszłość. To z kolei może doprowadzić do tego, że będziesz popełniać te same błędy w przyszłości.

– Gdy nie mówisz wprost są mniejsze szanse na zrozumienie.

 

Nadodpowiedzialność

 

Po drugiej stronie unikania odpowiedzialności leży nadodpowiedzialność. Może przejawiać się ona w:

 

–  braniu odpowiedzialności za wszystko co się zdarzyło; mówimy wtedy „to że on/ona się tak zachował to moja wina”, „ja sprawiłem że ona się tak poczuła”, „ponoszę całą odpowiedzialność za tą sytuację”, podczas gdy w sytuacji brało udział kilka osób i każda z nich przyczyniła się do tego co się stało,

– uważaniu że inni bez nas sobie nie poradzą i musimy wszystkim się zajmować.

 

Jest to z jednej strony męczące i sprawia, że możemy chcieć zmienić coś na co nie do końca mamy wpływ, co z kolei może doprowadzić do frustracji, no bo oczywiście nie udaje nam się to. Z drugiej daje poczucie mocy. No bo skoro za wszystko odpowiadamy to znaczy ze jesteśmy silni i wszechmocni.  Tylko pamiętajmy, że to uczucie mocy to iluzja. Mówię tu o wierze w to, że mamy wpływ na wszystko.

 

Na co zatem mamy wpływ? Gdzie się zaczyna i kończy nasza odpowiedzialność?

 

Prawdziwa odpowiedzialność

 

Teraz czas na oddzielenie tego za co odpowiadamy od tego za co odpowiadają inni.

 

Odpowiadamy za:

– to co robimy – mam tu namyśli zarówno działanie jak i powstrzymanie się od działania,

– sposób komunikowania swoich uczuć, pragnień i myśli.

 

Nie odpowiadamy natomiast za czyny innych oraz za to co i w jaki sposób nam komunikują.

 

Być może pojawia się Ci myśl: „Ok, odpowiadam za swoje czyny i za to co przekazuję. No ale przecież wpływam na to jak może się czuć czy pomyśleć dana osoba. A nie chcę aby ktoś przeze mnie czuł się źle”. Tak masz wpływ, natomiast za to nie odpowiadasz – decyzja jak dana osoba się zachowa lub co powie należy do niej.

Skoro wiesz że masz wpływ możesz np.:

– powiedzieć „nie” w sposób szanujący drugą osobę,

– zamiast krzyczeć, zastosować komunikację „porozumienia bez przemocy”,

– zamiast skrytykować, w pierwszej kolejności postarać się zrozumieć, itp.

 

To może zmniejszyć ryzyko zranienia, natomiast tego nie zagwarantuje. Nadal dana osoba może poczuć się urażona, albo może ją to zaboleć.

 

Może pomyślisz: „Czy wobec tego warto?”

 

Według mnie warto. Zawsze warto wybrać szacunek i miłość: do siebie i do innych.

 

Ja to wybieram.

 

A teraz pytania do Ciebie?

Co najczęściej wybierasz: unikanie, nadodpowiedzialność czy wzięcie odpowiedzialności za swoją część?

Czego chcesz robić więcej?

Jaki zrobisz pierwszy krok w tym kierunku?

 

                          Chcesz ze mną pracować? Zapraszam na konsultacje.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim  blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt 

Pozostałe zasady:

Żyj teraz.

Żyj tutaj.

Doświadczaj tego, co rzeczywiste.

Smakuj, Postrzegaj, Doświadczaj tego co przyjemnie i nieprzyjemne.

Nie akceptuj niczyich “powinieneś” lub “musisz” tylko swoje własne.