Przeskocz do treści

Co Zrobić Gdy Pragniemy za Bardzo?

Artykuł daje wskazówki jak przekształcić pragnienia, które pozbawiają nas energii, w te, które energię dodają

 W artykule „Potrzeba, Pragnienie, Pragnienie-potrzeba – Czym się różnią i Czy Nam Służą?” pisałam o tym, że pragnienie przekształcone w potrzebę generuje dużo napięcia i innych uczuć takich jak złość, frustracja, smutek, strach, a uczucie satysfakcji jest bardzo ulotne. Dodatkowo odczuwamy dużo presji („muszę to mieć”) co sprawia, że możemy nie dostrzegać pewnych rzeczy i robić coś za wszelką cenę: swoją lub kogoś. Czy warto mieć takie pragnienie-potrzebę? Czy warto się tak spalać? Odpowiedzieć sobie musi już każdy sam.

 Czy w takim razie lepiej nie mieć pragnień? Oczywiście, że warto. One sprawiają, że życie staje się ciekawsze, radośniejsze. O co w takim razie chodzi? O to, aby mieć pragnienia, w których jest swoboda i lekkość, zamiast pragnień-potrzeb, które generują presję i stres.

 Czy można zatem przekształcić pragnienie-potrzebę w pragnienie? Tak. Jak to zrobić? Poniżej podam wskazówki. Zanim jednak do nich przejdę chciałam powiedzieć, z czego takie pragnienie-potrzeba może wynikać.

Przyczyny odczuwania „pragnień-potrzeb”

 Pragnienie-potrzeba to pragnienie przekształcone w potrzebę. Innymi słowy coś bez czego możemy się obejść, staje się niezbędne, a przynajmniej takie mamy wrażenie. Pojawia się napięcie, strach. Mówimy „muszę mieć te buty (choć mamy ich wiele)”, „muszę być z …., bez niego/niej sobie nie poradzę”, „musi mnie zaakceptować”, „zrobię wszystko, żeby ta grupa mnie przyjęła”, itp.

 A teraz wyobraźmy sobie dwie sytuacje. W pierwszej z nich zobaczmy małe dziecko. Ono potrzebuje mieć buty, ono potrzebuje być z kimś, kto się nim zaopiekuje i zaakceptuje go. W przeciwnym razie nie poradzi sobie i jego byt będzie zagrożony.

 To nasze „muszę” może pochodzić właśnie z tego okresu, kiedy byliśmy mali i w jakimś momencie nie dostaliśmy tego co potrzebowaliśmy. Mogło to być jakieś pojedyncze wydarzenie lub szereg wydarzeń, które wtedy były dla nas zagrażające. Gdy teraz „musimy mieć coś lub być z kimś”, podświadomie możemy wracać do tego okresu, gdzie to było dla nas niezbędne. Tak więc świadomie myślimy, że reagujemy na sytuację z tu i teraz, a podświadomie cofamy się do przeszłości.

 A teraz druga sytuacja. Cofnijmy się do okresu, kiedy to człowiek żył w plemieniu. Wyobraźmy sobie, że nagle jedna osoba zostaje oskarżona i wygnana. Dostaje łuk i kilka strzał. I tyle. Co to dla niej oznacza? Życie poza plemieniem jest dla niej zagrażające. Nie ma gdzie mieszkać, co jeść, dookoła jest pełno dzikich zwierząt, które w każdej chwili mogą zaatakować, a ona nie ma nikogo do pomocy.

 Gdy odczuwamy strach przed byciem odrzuconym przez grupę może on pochodzić właśnie z tych zamierzchłych czasów. Gdy obawiamy się tego, że grupa nas nie zaakceptuje, podświadomie możemy wracać do tamtych czasów. Nagle zaczyna nam się wydawać, że bez tej grupy nie przeżyjemy.

 To są dwie prawdopodobne przyczyny. Czy jest ich więcej? Na pewno tak. Wiec jeśli powyższe wytłumaczenia nie rezonują z Tobą, śmiało znajdź inne.

Jak zmienić pragnienie-potrzebę w zwykłą potrzebę

 Teraz wracam do obiecanych wskazówek. Możesz je zrobić wszystkie, kilka lub jedną. Do dzieła!

1.  Zapytaj siebie „Czy naprawdę muszę to mieć?”.

 Czasem odpowiedź tylko na to jedno pytanie może nas uwolnić. Nagle może się okazać, że możemy bez tego żyć. Puff, presja znika. Pojawia się ulga. W ciele czujemy lekkość, więcej przestrzeni, łatwiej nam oddychać.

2.  Zastanów się „Co takiego się stanie, gdy tego nie dostanę?”

 Nazwij konkretnie czego się boisz, np. „boję się, że sobie nie poradzę sam, bo mam mało płatną pracę” i zastanów się co możesz zrobić, np. „poszukam lepiej płatnej pracy”.

 Jeśli jako odpowiedź pojawia Ci się „nie przeżyję bez tego”, natomiast nie możesz tego do końca uzasadnić (fakty mówią co innego, a uczucia co innego), prawdopodobnie Twoja podświadomość kieruje Cię do różnych doświadczeń z przeszłości o których pisałam wcześniej (czasem takich, których nie pamiętamy). W takim wypadku przypomnij sobie, że nie jesteś już dzieckiem czy członkiem plemienia. Teraz nawet jeśli nie kupisz sobie butów czy zostaniesz odrzucony, poradzisz sobie. Jesteś dorosły i masz wiele mocnych stron, które sprawiły, że przeżyłeś, pomimo różnych życiowych trudności. Tak więc czemu teraz nagle masz sobie nie poradzić?

 Jeśli powyższe nie pomaga, warto zastanowić się nad konsultacją z terapeutą. Czasem niektóre wydarzenia z przeszłości są tak silne, że potrzeba wsparcia, aby uzdrowić dane wspomnienia i  uwolnić się od nich.

3.   Zaakceptuj to, że teraz tego nie masz oraz to, że być może nigdy tego nie dostaniesz.

Trudne, co? Wydaje się wbrew logice. Pojawia się pytanie „Czy jeśli zaakceptuję to, nie będzie to równoznaczne z poddaniem się lub tym, ze przyciągnę ten scenariusz?” Otóż nie. Akceptacja nie jest równoznaczna z poddaniem się. Dzięki niej uwalniasz się od presji. Pamiętaj, masz ograniczoną ilość energii, którą możesz wydatkować. Gdy czegoś bardzo chcesz, większa część Twojej energii jest zabierana przez napięcie i przez emocje, które się pojawiają. Zostaje mała część, która może być spożytkowana na działanie. Gdy presja znika, pojawia się ulga i więcej energii, którą możesz użyć do realizacji pragnienia.

 W akceptacji chodzi o zostawienie intencji „Chcę to mieć, zrobić czy być z kimś” i równocześnie porzucenie przywiązania do efektu „Nie muszę tego mieć”. Może to brzmieć następująco:

 „Akceptuję to, że mogę tego nigdy nie dostać. Boję się (jeśli rzeczywiście się boisz), natomiast wierzę, że bez tego sobie poradzę. Zrobię to co mogę, a resztę oddam Bogu (Sile Wyższej, Wszechświatowi, itp.). Jeśli tego nie dostanę, być może tak jest dla mnie lepiej, a za rogiem może czeka na mnie coś jeszcze lepszego”.

 Akceptacja zazwyczaj nie przychodzi od razu. To proces. Twoje „wewnętrzne dziecko” może się bronić, bo cały czas się obawia. Tak więc przytul je i powiedz mu, że się nim zaopiekujesz. Tak, żeby poczuło się bezpieczne.

 A jeśli pojawi Ci się presja, że „musisz zaakceptować, że tego nie dostaniesz”? Pierwszą rzeczą będzie pogodzenie się z tym, że na razie nie możesz zaakceptować. Kluczem jest pogodzenie się z tym, że w tym momencie jest jak jest. Możesz sobie powiedzieć „Teraz nie mogę jeszcze tego zaakceptować, natomiast chcę to zrobić.”.

 Paradoksalnie, akceptacja rzeczywistości i tego, że nasze pragnienie może się nie zrealizować, daje większą szansę na jego spełnienie, choć oczywiście nie gwarantuje tego. Natomiast, nawet jeśli zyskałbyś tylko uwolnienie się od presji, to choćby dla tego, czy nie jest warto odpuścić (zaakceptować)?

 Tak więc jeśli odkryjesz w sobie pragnienie, które Cię wypala od środka a nie karmi, być może stało się ono potrzebą. Zastanów się czy nie warto się tym zająć.

 Jeśli chcesz popracować wspólnie nad przemianą pragnienia-potrzeby w pragnienie i nad akceptacją, zapraszam Cię na konsultacje.

 Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt