Przeskocz do treści

Dziś napiszę o ostatniej z zasad Claudio Naranjo, a jest nią:

 

Poddaj się byciu takim, jakim jesteś.

 

Od razu nasuwają mi się następujące pytania:

 

Czy to znaczy, że mam pogodzić się z tym kim jestem i nic nie zmieniać?

Czy to znaczy, że mam zaakceptować w sobie nawet te zachowania, które sprawiają, że krzywdzę siebie i/lub innych?

A tak w ogóle to kim jestem?

Czy jestem kimś, kto dostał w spadku różne cechy, które są niezmienne? Czy może cały czas się zmieniam?

 

Zacznę od końca. Zanim to zrobię, chcę podkreślić, że poniżej opisuję mój sposób patrzenia na tą zasadę.

 

Czy jestem kimś, kto „dostał w spadku” różne cechy, które są niezmienne? Czy może cały czas się zmieniam?

 

Każdego z nas charakteryzuje stałość i zmienność. Mówiąc stałość mam tu na myśli pewne cechy charakteru, temperament, które są wrodzone i nie da się ich wyprzeć. Z drugiej strony to nie znaczy, że nic nie możemy z tym zrobić. Wszystko zależy od naszej decyzji. Tak więc, pomimo pewnej „stałości” ciągle się zmieniamy. W terapii Gestalt mówi się o tym, że każdy z nas staje się sobą w nieustannej interakcji ze środowiskiem (ożywionym i nieożywionym). Jest to niekończący się proces.

Kim jestem?

 

Nie sposób nazwać nikogo z nas jednym słowem. Oczywiście możemy to zrobić, natomiast będzie to tylko opis cząstkowy. I nigdy nie odda on całości. Bo czy jestem tylko córką/synem, siostrą/bratem, matką/ojcem, mężem/żoną, księgową/księgowym, architektem, menadżerem? A może jestem tylko ładny/ładna, brzydki/brzydka, zły/zła, dobry/dobra?

 

Nie.

 

Każdy z nas jest sumą części, a tak naprawdę jeszcze czymś więcej. Bo jak głosi teoria holizmu całość jest czymś więcej niż suma części. Tak więc trudno jest odpowiedzieć na pytanie: „Kim jestem?”. Mimo to postaram się to jakoś przedstawić. Tylko zaznaczam, że poniższe nadal nie uwzględnia wszystkiego. 

 

„Kim jestem?

Jestem sumą moich cech charakteru.

Jestem sumą moich talentów.

Jestem sumą ról.

Jestem sumą tego co myślę, co czuję, co robię.

Jestem ciałem i duszą.

Mam w sobie dorosłego, rodzica i dziecko.

Jestem sumą moich doświadczeń.

Jestem sumą moich wyborów.

Czasem jestem dobry, czasem do głosu dochodzi moja ciemna strona.

Czasem lubię przebywać z ludźmi, czasem wolę być sam.

Czasem się krytykuję, czasem pochodzę do siebie ze zrozumieniem.

Czasem …… (tu dopisz swoje).

Te wszystko sprawia, że ja to ja.

Podobny do innych, bo przecież są ludzie, którzy też mają takie same cechy, uczucia, myśli, zachowania.

Jednocześnie też niepowtarzalny, bo nie ma nikogo na świecie, kto byłby zupełnie taki sam. 

Jestem wszystkim jednocześnie, mimo że w danym momencie wysuwa się na pierwszy plan jakaś konkretna część.

Jestem sumą tego wszystkiego i jeszcze czymś więcej.

Do tego ciągle się zmieniam wskutek moich świadomych i nieświadomych wyborów.”

 

Czy mam pogodzić się z tym kim jestem i nic nie zmieniać? 

 

W poddaniu się temu, kim jestem chodzi o to, aby zaakceptować to kim jestem teraz, ze wszystkimi zaletami i ograniczeniami, których jesteśmy świadomi oraz ze swoją „ciemną stroną” (to co skrywamy przed innymi i/lub przed sobą samym). Nie jest równoznaczne z pogodzeniem się, że „taki już jestem i nie mogę się zmienić”. Chodzi bardziej o zobaczenie tego jaki jestem. Bo dopiero wtedy, możemy coś zmienić. 

Czy mam zaakceptować te zachowania, którymi krzywdzę siebie i/lub innych?

 

Nie, w poddaniu się nie chodzi o usprawiedliwianie tych zachowań, które są krzywdzące lub na dłuższą metę szkodliwe. Tak więc odpada mówienie „wybucham, bo mam choleryczny temperament”, „nie zaczynam kontaktów, bo jestem introwertyczny”.

W poddaniu się, chodzi o zobaczenie siebie i wybór czy „chcę się tak zachowywać”. Bo to „CHCĘ” jest integralną częścią ciebie i też mówi o tym kim jesteś.

 

Czy jest coś jeszcze co nie było poruszone w pytaniach, a co warto wiedzieć.?

 

Tak, w tej regule oprócz poznania i zaakceptowania siebie chodzi też o to, aby pokazać siebie innym, światu. Wtedy poddanie się temu kim jestem, jest pełne. Natomiast, pamiętaj, zawsze możesz to zrobić małymi krokami.   

 

Podsumowując:

POZNAJ WSZYSTKIE SWOJE CZĘSCI,

ZAAKCEPTUJ JE,

ZMIENIAJ TO CO UWAŻASZ, ŻE CI NIE SŁUŻY

 I POKAŻ SIEBIE ŚWIATU.

A JEŚLI OBAWIASZ SIĘ POKAZANIA

RÓB TO MAŁYMI KROKAMI,

ZACZYNAJĄC OD POKAZANIA SIĘ OSOBOM, KTÓRYM NAJBARDZIEJ UFASZ.

 

 

 

teraz pytania do Ciebie?

Jak bardzo znasz siebie?

Jak bardzo akceptujesz siebie?

Czy chcesz to zmienić?

 

Jaki zrobisz pierwszy krok w tym kierunku?

 

                          Chcesz ze mną pracować? Zapraszam na konsultacje.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim  blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt 

 

Pozostałe zasady:

Żyj teraz.

Żyj tutaj.

Doświadczaj tego, co rzeczywiste.

Smakuj, Postrzegaj, Doświadczaj tego co przyjemnie i nieprzyjemne.

Nie akceptuj niczyich “powinieneś” lub “musisz” tylko swoje własne.

Weź pełną odpowiedzialność za Twoje czyny, uczucia, myśli.

Dziś kolejna zasada Claudio Naranjo dotycząca tego jak żyć. Jest nią:

 

Weź pełną odpowiedzialność za swoje czyny, uczucia i myśli.

 

Z czym kojarzy się odpowiedzialność?

 

Przychodzą mi do głowy dwa najczęstsze skojarzenia. Pierwsze mówi o ponoszeniu konsekwencji  za błędy lub świadomie popełnione czyny. Na myśl przychodzi tu bardziej kara niż nagroda. Drugie skojarzenie dotyczy osoby, która troszczy się o innych, która stoi „trochę wyżej” niż osoba, którą ma się zaopiekować. Mam tu na myśli, że „wie lepiej” jak można pomóc.

 

Pierwsze skojarzenie może spowodować że wyrobimy w sobie postawę zrzucania odpowiedzialności na sytuację lub innych, czyli odrzucimy wzięcie odpowiedzialności. Druga z kolei będzie sprawiać, że całą odpowiedzialność będziemy brać na siebie.

 

Tymczasem w prawdziwej odpowiedzialności chodzi o to, aby wziąć na siebie swoją część, a nie brać części odpowiedzialności innych. Jak to odróżnić? O tym więcej w dalszej części artykułu. Najpierw napiszę o dwóch postawach, o których wspomniałam wcześniej.

 

Unikanie odpowiedzialności 

 

Z obawy przed potencjalną karą, i mam tu na myśli też karą wyznaczoną samemu sobie (np.: poprzez krytykę, złość na siebie, obwinianie, ocenianie), możemy chcieć zrzucić winę na coś lub kogoś poza nami. Mówimy wtedy:

– „to się potoczyło samo”, czy

– „gdyby nie on/ona udało by mi się”

i przez to w ogóle nie zauważamy jak my się przyczyniliśmy do tego co zaszło, jaki udział mieliśmy w danej sytuacji (nawet jeśli miałby on wynosić tylko 1%).

 

Powyższy sposób pokazuje przykłady zrzucania odpowiedzialności na wszystko poza nami, które są łatwiejsze do zauważenia. Natomiast może to być bardziej zawoalowane, mniej dostrzegalne. Poniżej podam przykłady:

 

– mówimy „to” lub „się” – „Nudno tu jest”, zamiast „ja” – „Nudzi mi się”,

– mówimy „my” – „On nas obraża”, zamiast „ja” – „Czuję się obrażany”,

– mówimy „nie mogę” – „Nie mogę pójść z Tobą”, zamiast „nie chcę” – „Nie chcę pójść z Tobą”,

– mówimy „potrzebuję” – „Potrzebuję Ci coś powiedzieć”, zamiast „chcę” – „Chcę ci coś powiedzieć”

– mówimy „muszę” „Muszę iść do pracy” zamiast „wybieram / decyduję” – „Decyduję się żeby iść do pracy, na ten moment to najlepsze wyjście”.

– używamy strony biernej „Zostałam oszukana” zamiast czynnej „Dałam się oszukać”;

– stosujemy pseudopytania – „Czy nie sądzisz, że powinniśmy już wyjść?” zamiast „Jestem zmęczona i chcę już wyjść. Idziesz ze mną czy zostajesz?”.

 

Unikanie odpowiedzialności może się wydawać na pierwszy rzut oka łatwiejsze. Tylko pamiętaj o poniższych rzeczach:

– To że zrzucisz odpowiedzialność na kogoś lub na sytuację nie sprawia, że nie odpowiadasz za swój udział,

– Nie przyjrzenie się swojemu udziałowi sprawi, że ucieknie ci okazja do zobaczenia tego, co możesz zmienić na przyszłość. To z kolei może doprowadzić do tego, że będziesz popełniać te same błędy w przyszłości.

– Gdy nie mówisz wprost są mniejsze szanse na zrozumienie.

 

Nadodpowiedzialność

 

Po drugiej stronie unikania odpowiedzialności leży nadodpowiedzialność. Może przejawiać się ona w:

 

–  braniu odpowiedzialności za wszystko co się zdarzyło; mówimy wtedy „to że on/ona się tak zachował to moja wina”, „ja sprawiłem że ona się tak poczuła”, „ponoszę całą odpowiedzialność za tą sytuację”, podczas gdy w sytuacji brało udział kilka osób i każda z nich przyczyniła się do tego co się stało,

– uważaniu że inni bez nas sobie nie poradzą i musimy wszystkim się zajmować.

 

Jest to z jednej strony męczące i sprawia, że możemy chcieć zmienić coś na co nie do końca mamy wpływ, co z kolei może doprowadzić do frustracji, no bo oczywiście nie udaje nam się to. Z drugiej daje poczucie mocy. No bo skoro za wszystko odpowiadamy to znaczy ze jesteśmy silni i wszechmocni.  Tylko pamiętajmy, że to uczucie mocy to iluzja. Mówię tu o wierze w to, że mamy wpływ na wszystko.

 

Na co zatem mamy wpływ? Gdzie się zaczyna i kończy nasza odpowiedzialność?

 

Prawdziwa odpowiedzialność

 

Teraz czas na oddzielenie tego za co odpowiadamy od tego za co odpowiadają inni.

 

Odpowiadamy za:

– to co robimy – mam tu namyśli zarówno działanie jak i powstrzymanie się od działania,

– sposób komunikowania swoich uczuć, pragnień i myśli.

 

Nie odpowiadamy natomiast za czyny innych oraz za to co i w jaki sposób nam komunikują.

 

Być może pojawia się Ci myśl: „Ok, odpowiadam za swoje czyny i za to co przekazuję. No ale przecież wpływam na to jak może się czuć czy pomyśleć dana osoba. A nie chcę aby ktoś przeze mnie czuł się źle”. Tak masz wpływ, natomiast za to nie odpowiadasz – decyzja jak dana osoba się zachowa lub co powie należy do niej.

Skoro wiesz że masz wpływ możesz np.:

– powiedzieć „nie” w sposób szanujący drugą osobę,

– zamiast krzyczeć, zastosować komunikację „porozumienia bez przemocy”,

– zamiast skrytykować, w pierwszej kolejności postarać się zrozumieć, itp.

 

To może zmniejszyć ryzyko zranienia, natomiast tego nie zagwarantuje. Nadal dana osoba może poczuć się urażona, albo może ją to zaboleć.

 

Może pomyślisz: „Czy wobec tego warto?”

 

Według mnie warto. Zawsze warto wybrać szacunek i miłość: do siebie i do innych.

 

Ja to wybieram.

 

A teraz pytania do Ciebie?

Co najczęściej wybierasz: unikanie, nadodpowiedzialność czy wzięcie odpowiedzialności za swoją część?

Czego chcesz robić więcej?

Jaki zrobisz pierwszy krok w tym kierunku?

 

                          Chcesz ze mną pracować? Zapraszam na konsultacje.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim  blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt 

Pozostałe zasady:

Żyj teraz.

Żyj tutaj.

Doświadczaj tego, co rzeczywiste.

Smakuj, Postrzegaj, Doświadczaj tego co przyjemnie i nieprzyjemne.

Nie akceptuj niczyich “powinieneś” lub “musisz” tylko swoje własne.

Nie akceptuj niczyich “powinieneś” lub “musisz” tylko swoje własne.

 

To kolejne zalecenie psychoterapii Gestalt, którego twórcą jest Claudio Naranjo.

 

Co oznacza ta zasada?

 

Na pierwszy rzut oka zasada brzmi trochę egoistycznie, samolubnie. Można by pomyśleć, że mówi o tym, żeby nie liczyć się ze zdaniem innych ludzi czy z ogólnie przyjętymi zasadami i robić zawsze co nam się podoba.

 

Nic bardziej mylnego.

 

W tym zaleceniu chodzi o to, aby ślepo nie akceptować wszystkiego z zewnątrz i aby na początku zweryfikować to z sobą samym.

 

Czyli gdy ktoś mówi Ci „musisz/powinieneś zrobić to” zapytaj siebie „Czy ja też tak uważam? Czy to jest konieczne? A może tego nie chcę/nie potrzebuję?”, „Czy to jest też dla mnie ważne?”. Jeśli stwierdzisz, że zgadzasz się z drugą osobą, to wtedy jego „muszę” stanie się też Twoim „muszę”. Bo Ty też tak uważasz.

 

A jeśli odpowiedź będzie brzmiała „Nie zgadzam się z tym”? Wtedy szanując zdanie drugiej osoby, odpowiesz jej np.: „Ja tak nie uważam”, „Mam inne zdanie”, „To nie jest dla mnie tak ważne”, „Istnieją inne sposoby”.

 

Pamiętaj! Nie musisz przekonywać drugiej osoby do Twojej racji. Po prostu powiedz swoje zdanie i pozwól jej mieć inne.

 

Tak więc następnym razem gdy usłyszysz u kogoś lub u siebie „muszę”, „powinienem” zweryfikuj czy to jest Twoja prawda.

 

Powinności z przeszłości

 

 

Być może nie zdajesz sobie z tego sprawy, natomiast większość z nas ma różne przekonania co do tego co „musi się”, „powinno się”, „należy”. Pochodzą one w większej części z przeszłości, kiedy to uwierzyliśmy w nie, bo ktoś nam to powiedział. Wtedy to było dla nas konieczne. Niestety weszły nam one w krew i teraz powtarzamy je bez zastanowienia się skąd się wzięły, czy nam służą, czy my się z tym zgadzamy, czy być może się nie „przeterminowały”. Dlatego warto zacząć je weryfikować. 

 

Co się dzieje gdy bez zastanowienia przyjmujemy wszystkie „muszę” i „powinieneś”?

 

Podążanie za „muszę” i „powinienem” bez zastanowienia sprawia, że możemy robić coś co w naszej sytuacji nie jest adekwatne. Innym ryzykiem jest to, że może nie być zgodne z nami. Jeśli są to drobne rzeczy to może nie wpływa to tak bardzo na nasze życie. Ale co jeśli dotyczy to jakiegoś ważnego obszaru naszego życia, np.: relacji czy pracy? Wtedy podążanie za „muszę” i „powinienem”, które nie jest zgodne z nami może
sprawiać, że będziemy smutni, przygnębieni, nie będziemy mieli energii, a w skrajnych sytuacjach może nawet doprowadzić do depresji.
 

Cienie i blaski podążania tylko za tymi „muszę” i „powinienem”, z którymi się zgadzamy.

 

Cieniem może być to, że jeśli okaże się, że nie zgadzamy się z czymś, istnieje ryzyko (chce podkreślić, że ryzyko a nie prawda ostateczna), że możemy zostać odrzuceni lub może powstać jakiś konflikt, jeśli druga strona nie zaakceptuje naszego zdania.

 

Co jest pozytywnego? Wreszcie czujemy się w zgodzie ze sobą, co sprawia że jesteśmy coraz bardziej zadowoleni ze swojego życia. Tylko tyle i aż tyle.

 

A teraz pytania do Ciebie?

Jak często zastanawiasz czy „muszę”, „powinienem” jest Twoje?

Jeśli rzadko, czy chcesz to zmienić?

Jeśli tak, jaki zrobisz pierwszy krok?

          

                 Jeśli chcesz pracować ze mną, zapraszam na konsultacje.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

Wyrażaj zamiast manipulować.

Wyjaśniaj zamiast oceniać czy osądzać.

 

To kolejna zasada Clauda Naranjo, która jest zaleceniem terapii Gestalt co do tego jak żyć. Warto ją wprowadzić do codzienności.


Więcej o „Wyrażaj zamiast manipulować” 

 

Manipulacja. Jak może ona wyglądać? Jesteśmy mili, bo chcemy coś dla siebie, mówimy tylko część prawdy, która pomoże nam zdobyć to co chcemy, szantażujemy, używamy podtekstów. Można by wymieniać tak jeszcze wiele.

 

Czym z kolei jest wyrażanie? To jasne powiedzenie o swoich uczuciach, potrzebach, o tym co się sądzi na dany temat bez używania języka obraźliwego czy oceniającego. Można to też nazwać asertywnością.

 

Jakie są plusy i minusy manipulacji?


–  jest łatwiejsza do wyrażenia – nie musimy się odsłaniać, w związku z czym jest mniejsze ryzyko zranienia,

– z jednej strony pozwala nam uzyskać to co chcemy tyle ze kosztem drugiej osoby,

– ryzykujemy też pogorszeniem relacji długofalowych, bądź czasem ich zerwaniem, kiedy dana osoba dowie się o tym; choć może też być tak że nawet jeśli nie zorientuje się to i tak podświadomie będzie wyczuwać, że „coś jest nie tak”, tylko nie będzie umiała tego nazwać.

 

Jakie są plusy i minusy wyrażania?


– jesteśmy bardziej otwarci więc stajemy się podatni na zranienie, wyśmianie, co nie jest równoznaczne z tym, że tak się właśnie stanie,

– dzięki niemu relacje są szczere, bliższe, oparte na zrozumieniu,

– jeśli druga osoba przychyli się do tego o co ją prosimy wiemy ze rzeczywiście tego chce.

Więcej o „Wyjaśniaj zamiast oceniać”

 

Ocenianie. „To jest dobre, złe, piękne, brzydkie”, „Jak mogłeś się tak okropnie zachować?”, „Co za leniwiec ze mnie?!!” . Ciągle osądzamy siebie i innych. To nasz chleb powszedni. Pół biedy gdy jest to coś pozytywnego (choć tak naprawdę niektórzy nie lubią być chwaleni), gorzej jeśli to co się pojawia jest negatywne. Choć tak czy inaczej oba to ocena.

 

Czy istnieje zatem inny sposób? Tak. Jest nim wyjaśnianie. Ja bym wzbogaciła to o zrozumienie, opis uczuć.

 

Na czym polega? Zamiast powiedzieć „To jest piękne” powiedz „Podoba mi się”. Zamiast „Jak mogłeś się tak okropnie zachować?” spytaj „Co się stało? Co sprawiło że się tak zachowałeś?”. Zamiast określać siebie „Co za leniwiec ze mnie!”, zastanów się „Czemu nie chcę tego robić? Jaki jest powód?”.


Co daje zrozumienie/wyjaśnianie i ocenianie/krytyka?


– Zrozumienie otwiera, krytyka zamyka,

– wyjaśnianie pozwala znaleźć przyczynę i na nią zareagować, krytyka tylko wpędza nas w złość, frustracje, smutek lub negatywne myśli,

– zrozumienie wzmacnia empatię, buduje relacje, krytyka wzmacnia wstyd i poczucie winy, wycofanie,

– zrozumienie pozwala się rozwijać, krytyka sprawia, że przestajemy wierzyć w siebie, w innych i zamykamy się w sobie,

– ocenianie pozytywne może uskrzydlić, choć z drugiej strony dana osoba może zacząć się obawiać, że może kiedyś zrobić coś brzydkiego, co też może ją zablokować.

 

A teraz pytania do Ciebie?

Czy częściej manipulujesz, czy wyrażasz?

Oceniasz czy wyjaśniasz?

Co wybierasz?

Jeśli chcesz coś zmienić, jaki zrobisz pierwszy krok?

                          Chcesz ze mną pracować? Zapraszam na konsultacje.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

Dziś napiszę o dwóch kolejnych zasadach „dekalogu” Gestalt (zasady, które dotyczą zarówno prowadzenia terapii jak i życia) stworzonego przez Claudio Naranjo. Pierwszą z nich jest nią:

 

Powstrzymaj niepotrzebne myślenie.

Raczej smakuj i spostrzegaj.


Co oznacza ta zasada?

 

Dla mnie to skupienie się na zmysłach zamiast na myślach. Mówiąc o zmysłach mam na myśli nie tylko smak czy wzrok ale i dotyk, słuch, węch. Dodałabym też tu odczucia płynące z ciała.

 

Tymczasem przez większość czasu zamiast być i smakować świat, pochłaniają nas myśli. Na przykład:

 

– jemy śniadanie i myślimy o tym co będziemy robić,

– jesteśmy na wycieczce i zamiast podziwiać widok, przypominamy sobie jak to fajnie było w innym miejscu,

– słuchamy muzyki ale tak naprawdę myślami jesteśmy w pracy,

– jesteśmy z przyjaciółmi i pochłonięci jesteśmy myślą, że mamy mało czasu na to spotkanie, przez co umyka nam rozmowa. 

Co się dzieje gdy skupiamy się bardziej na myślach?

 

Gdy jesteśmy bardziej w głowie zamiast przy ciele i zmysłach:

– nie możemy „posmakować” tu i teraz,

– trudno jest poczuć radość z bycia w danym miejscu czy z bycia z drugą osobą.

 

Korzyści z odczuwania

 

Są dwie główne korzyść, a mianowicie:

– bardziej doświadczamy tego co przyjemne: smaku ulubionej kawy, zachodu słońca, pięknej muzyki, ładnego obrazu, cudownego zapachu perfum, miękkiego koca a także,

– bardziej możemy poczuć radość, zadowolenie, satysfakcję.

 

Być może pojawiła Ci się myśl: jeśli czuję bardziej to co przyjemne to równocześnie będę czuć też to co nieprzyjemne.

 

Tak, to prawda. Zawsze jest ryzyko że coś może okazać się niesmaczne, dźwięk może być trudny do zniesienia, widok nie taki, a rozmowa z kimś niezręczna.

 

Czy w innych zasadach Naranjo jest coś na ten temat? Tak. Jedna z reguł mówi:

 

Doświadczaj nieprzyjemności i bólu tak samo, jak przyjemności. 

Nie ograniczaj swojej świadomości. 

 

Dlaczego? Istnieje kilka przesłanek:

 

 – ból mówi nam, że coś jest nie tak i wskazuje nam obszar, którym trzeba się zająć, a

–  nieprzyjemne uczucia mówią co nam nie pasuje i są dla nas wskazówką co dalej robić. Jeśli je zignorujemy to zazwyczaj tylko odwleczemy w czasie to co i tak będziemy musieli wykonać. I bardzo prawdopodobne że będzie to się odbywało w trudniejszych warunkach, gdyż przez ten czas problem może się pogłębić.

Jeśli powyższe nie przemówiło do Ciebie, ważne jest abyś wiedział jeszcze jedno. Jeśli nie chcemy doświadczać nieprzyjemnego (co jest równoznaczne z odcięciem się od zmysłów i ciała) rezygnujemy równocześnie z odczuwania przyjemności, gdyż jeśli odseparujemy się od trudnych odczuć, emocji to zanika też nasza zdolność do czucia tego co miłe, przyjemne.

 

A teraz pytanie do Ciebie:

Jak często żyjesz w swojej głowie zamiast „smakować” życie?

Co wolisz: smakować to co przyjemne i nieprzyjemne czy odciąć się od obu, akceptując negatywne konsekwencje idące za tym wyborem?

Jeśli Twoja decyzja to „smakowanie” obu, jaki pierwszy krok chcesz zrobić w tym kierunku? 

 

 

                          Chcesz ze mną pracować? Zapraszam na konsultacje.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu. 

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

Dziś kolejna zasada „dekalogu” Gestalt (zasady, które dotyczą zarówno prowadzenia terapii jak i życia) stworzonego przez Claudio Naranjo. Jest nią:

 

Przestań sobie wyobrażać.

Doświadczaj tego, co rzeczywiste.

 

Co oznacza ta zasada?*

 

Według mnie, zasada ta jest powiązana z dwoma poprzednimi zasadami: Żyj Tutaj oraz Żyj teraz. Chodzi w niej o doświadczanie tego co dzieje się ze mną w tym momencie (jakie sygnały płyną z ciała, co czuję, co myślę), a także doświadczanie tego co dzieje się wokół mnie. Jest punktem wyjściowym do decyzji co dalej chcę zrobić.

Zamiast tego często nasza głowa jest gdzieś indziej:


– jesteśmy w pracy a myślimy o tym co się dzieje w domu i ciągle odtwarzamy to lub widzimy siebie na leżaku nad morzem,

– mamy właśnie prezentację i przypominamy sobie że ostatnio nie potrafiliśmy odpowiedzieć na pytanie i ogarnia nas strach, że znów tak będzie, spinamy się i przez całe przemówienie pamiętamy o tym przez co jesteśmy zestresowani,

– wyobrażamy sobie siebie jak to z naszej winy projekt nie dochodzi do skutku,

– snujemy sobie wyobrażenia jak to wszyscy nam dziękują za …

– widzimy problem a mimo to ignorujemy go, myśląc że „tylko nam się wydaje że go mamy”.

 

Wyobrażanie a doświadczanie

 

A teraz podam dwa przykłady, jak można odróżnić wyobrażanie od doświadczania.

 

Wyobrażanie: Jestem w pracy i cały czas myślę o tym co się działo rano w domu. Rozpamiętuję to przez cały dzień. Trudno mi się skupić na obowiązkach.

 

Doświadczanie: „Ale mnie zdenerwował ten poranek. Aż mnie brzuch boli. Nie lubię takiego pośpiechu i chaosu. Tak dłużej być nie może! Muszę coś z tym zrobić. Tyle że nie w tym momencie. Jestem w pracy. Zastanowię się nad tym jak wyjdę. Może zatrzymam się w parku i zrobię to na spokojnie. Tak, to dobry pomysł. A teraz wracam do obowiązków. Ale ten brzuch mnie nadal boli. Pooddycham sobie. O, już lepiej. Teraz na spokojnie mogę zająć się pracą.”

 

Wyobrażanie: Siedzę w pracy i snuję sobie wyobrażenia jak to wszyscy mi dziękują za skończony projekt.


Zanim przejdę dalej, chcę podkreślić że nie jestem przeciwnikiem wyobrażania sobie pozytywnych scenariuszy. Chodzi mi tylko o to, że same wyobrażenia nie wystarczą. Ważne żeby były połączone z działaniami.

 

Doświadczanie: „Ale będzie super, to będzie sukces. Już widzę siebie jak wręczają mi nagrodę. Przepełnia mnie radość, widzę jak inni mi gratulują. Ok, tylko jeszcze trochę czasu upłynie zanim ukończymy projekt. Jesteśmy dopiero na półmetku. Co mogę zrobić aby rzeczywiście mi się udało? Co w tym momencie jest najważniejsze w tym projekcie? Co mogę teraz zrobić?”

 

Koszty skupiania się na wyobrażeniach zamiast na doświadczaniu tego co jest

 

Jeśli ciałem i myślami jesteśmy w innym miejscu to:

– nie jesteśmy w żadnym z nich,

– zajmujemy się nie tym, co jest,

– możemy być bardziej spięci, co tylko pogarsza sytuację,

– możemy zacząć reagować na sytuację którą sobie wyobrażamy, a nie na to co się dzieje obecnie,

– trudniej nam skupić się na wykonaniu zadania.


Korzyści płynące z doświadczania

 

Co daje doświadczanie:

– łatwiej nam ocenić sytuację i znaleźć adekwatne rozwiązanie,

– jesteśmy bardziej efektywni, zrelaksowani,

– nasze decyzje są podejmowane świadomie i w zgodzie z nami.

.

A teraz pytanie do Ciebie:

Jak często doświadczasz życia zamiast je sobie wyobrażać?

Czy chcesz doświadczać więcej?

Jaki pierwszy krok chcesz zrobić w tym kierunku? 

 

 * Poniższe jest moją własną interpretacją tej zasady.


                                   Chcesz ze mną pracować? Zapraszam na konsultacje.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu. 

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

W tym artykule przybliżę kolejną zasadę Claudio Naranjo, którą można odnieść zarówno do terapii Gestalt jak i do życia. Jest nią:

 

Żyj TERAZ

Zajmuj się teraźniejszością, a nie przeszłością czy przyszłością

 

Czym nie jest życie TERAZ?

 

Zanim przejdę do wyjaśnienia co oznacza ta zasada, powiem najpierw o tym, czym ta zasada nie jest.

 

Życie teraz nie oznacza:

 

– życia chwilą bez zastanawia się nad przyszłością czy bez wyciągania wniosków na podstawie przeszłych doświadczeń,

– ślepego podążaniem za instynktem, pragnieniami, zachciankami, bez refleksji.

 

Życie przeszłością lub przyszłością

 

Teraz czas na drugą części zasady – „nie zajmuj się przeszłością czy przyszłością”. Co to oznacza? 

 

Dla mnie chodzi tu o sytuacje gdy ciałem jesteśmy tu, a emocjami i myślami w przeszłości lub przyszłości. 

 

Poniżej podam parę przykładów aby to zobrazować. Zacznę od przeszłości. „Siedzimy w niej”, gdy:

 

– obwiniamy siebie lub innych za to co było,

– rozpamiętujemy jak to wcześniej było lepiej a teraz nie,

– zastanawiamy się co by było, gdybyśmy zareagowali inaczej w jakiejś sytuacji,

– pogrążamy się w różnych emocjach, które dotyczą przeszłości,

– wierzymy w to, że nic nie możemy zrobić z tym jacy się staliśmy w wyniku przeszłości.

 

Chcę podkreślić, że powyższe sytuacje nie zawsze będą życiem przeszłością. Na przykład, jeśli wspominamy sobie dobre czasy aby się zmotywować, poprawić nastrój, czerpiemy z tego i idziemy dalej to nie będzie życie przeszłością. Stanie się to nią, gdy dzień w dzień będziemy przypominać sobie jak to było super i smucić się, że teraz jest beznadziejnie. Czyli zamiast coś zrobić z obecną sytuacją, będziemy ciągle pogrążeni we wspomnieniach, myślach i emocjach dotyczących tego co było.

 

Można powiedzieć, że przeszłość dominuje nad teraźniejszością gdy wracamy do niej stale myślami i emocjami, czyli gdy skupiamy się bardziej na tym co było, zamiast na tym co mamy i na ewentualnej zmianie obecnej sytuacji, jeśli stwierdzimy, że to jak jest nam się nie podoba.

 

Pamiętajmy tu o dwóch sprawach. 


Pierwsza.  Przeszłość już minęła. Nie wróci. Ciągłe przeżywanie jej nie zmieni nic teraz. Sprawia jedynie że jest nam trudniej. 


Druga. To co było z pewnością na nas wpłynęło, natomiast to od nas zależy co z tym zrobimy.


Teraz parę słów na temat życia przyszłością. Kiedy jesteśmy bardziej w przyszłości niż w teraźniejszości? Dzieje się to, gdy:  

 

– ciągle snujemy plany,

– bez przerwy zamartwiamy się co to będzie, podczas gdy tu i teraz wszystko jest ok,

– dniami i nocami wyobrażamy sobie jak to będzie super, a nie widzimy dokładnie i nie doceniamy tego co jest teraz, ani nie podejmujemy działań, aby tą wizję zrealizować.

 

Pewna doza powyższych działań jest konieczna. Plany dają jasność co do tego co trzeba zrobić, dzięki obawom możemy się lepiej przygotować, wizja pomaga w motywacji i w ustaleniu planu. Natomiast jeśli zamiast być tu i teraz i działać, nieustannie się zadręczamy, albo przeciwnie wizualizujemy lub ciągle dopracowujemy plan, wtedy przyszłość bierze górę nad teraźniejszością.

 

Jeśli cały czas nią żyjemy to tak naprawdę nie żyjemy do końca. Bo przyszłość
zawsze będzie jutro. A życie toczy się teraz.

 

Żyj TERAZ – co oznacza?

 

Nasze życie jest nieustannie „chwilą obecną”. Przeszłość już minęła, a przyszłość dopiero będzie. Tylko i aż, TERAZ mamy wpływ na swoje życie.

 

Kiedy żyjemy TERAZ?

 

 – gdy skupiamy się na chwili obecnej – co się dzieje w tym momencie na zewnątrz i wewnątrz mnie i co chcę z tym zrobić patrząc na swoje wartości, plany, lekcje,

– gdy przygotowujemy plany na przyszłość, wyobrażamy sobie ją i jednocześnie zwracamy uwagę na chwilę obecną i w razie potrzeby dostosowujemy plany do tego co się dzieje na zewnątrz i wewnątrz nas,

– gdy wracamy do przeszłości aby zmotywować się, wyciągnąć wnioski, poradzić sobie z emocjami, po to aby móc iść dalej.

 

Ryzyko życia przeszłości lub przyszłością

 

Gdy nie jesteśmy TERAZ:

 

– trudno jest zobaczyć i docenić to co mamy,

– ciężej jest podjąć działanie, które ma celu zmianę, gdyż bardziej siedzimy w głowie i w emocjach,

– może nas ominąć coś ważnego, co dzieje się teraz,

– żyjemy bardziej w stresie, w złości, smutku, żalu.

 

Korzyści z bycia w teraźniejszości

 

Istnieje parę powodów dlaczego warto być TERAZ:

 

– teraz mamy wpływ na to co będzie jutro,

– gdy widzimy co się dzieje, możemy na to adekwatnie zareagować,

– łatwiej jest zmienić plany, elastycznie zareagować na zmianę, która się dzieje,

– możemy bardziej docenić to co mamy lub przeciwnie, zauważyć że coś nam nie pasuje, co będzie podstawą do podjęcia działania.

 

 A teraz pytanie do Ciebie:

Jak często żyjesz TERAZ?

Czy chcesz żyć bardziej TERAZ?

Jaki pierwszy krok chcesz zrobić w tym kierunku? 

Chcesz pracować ze mną? Zapraszam na konsultacje.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu. 

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

W psychoterapii Gestalt istnieje pewien „dekalog” zasad mówiących jak postępować. Stworzony on został przez Claudio Naranjo. Odnosi się nie tylko do tego, co jest ważne podczas terapii. Tak naprawdę te zasady mówią o tym jak żyć.

 

W serii artykułów postanowiłam przybliżyć te zasady. Dziś pierwsza z nich.

 

ŻYJ TUTAJ.

Zajmij się tym, co jest, zamiast tym, czego nie ma.

 

Co to oznacza?

 

1. Skupienie się na tym co dzieje się obecnie i co ty czujesz, myślisz w danej sytuacji

 

– zobacz co dzieje się wokół siebie, co widzisz, słyszysz, czujesz zmysłami;

– sprawdź jak na wydarzenie reaguje twoje ciało, co ci mówi;

– zajrzyj wewnątrz siebie – jakie pojawiają ci się myśli, emocje – nazwij je;

– jaka potrzeba się z tego wyłania; co chcesz zrobić?

 

2. Uznanie czegoś zamiast ignorowania

 

– jeśli masz jakiś problem, nie uciekaj przed nim, przyjrzyj się mu,

– jeśli czujesz zmęczenie lub coś cię boli, wsłuchaj się czego potrzebujesz, odpocznij, idź do lekarza,

– jeśli czujesz jakąś emocję, nie wypieraj jej, zajmij się nią.

Jakie ryzyko stwarza bycie gdzieś indziej zamiast TUTAJ?

 

– nie zauważysz czegoś co jest ważne,

– możesz podjąć decyzję, która nie jest w zgodzie z tobą,

– ignorowany problem, uczucie, ból nasilą się i w końcu i tak będziesz musiał się nim zająć, w trudniejszych warunkach.

 

Co możesz zyskać będąc TUTAJ?

 

– większy kontakt ze sobą, swoimi potrzebami, wartościami,

– reakcję adekwatną do Twoich potrzeb,

– poczucie spójności i życia w zgodzie z sobą.

 

A teraz pytanie do Ciebie.

 

Jak często żyjesz TUTAJ?

Czy chcesz żyć bardziej TUTAJ?

Jaki pierwszy krok chcesz zrobić w tym kierunku?

 

Chcesz pracować ze mną? Zapraszam na konsultacje.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu. 

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

Psychoterapia najczęściej kojarzy się nam z zagłębianiem w przeszłość oraz z rozmawianiem o bólu i cierpieniu. Czy to tylko to?

Dla mnie psychoterapia to coś więcej. Chodzi w niej nie tylko o rozwiązanie problemu z którym przychodzimy. To:

 

1. Transformacja

 

Spotkania w psychoterapii to czas, w którym kontaktujemy się ze sobą, zaczynamy coraz bardziej siebie poznawać, rozumieć, odkrywać swoje blokady, które nie pozwalają nam żyć w pełni.  Stajemy się bardziej świadomi swoich myśli, uczuć, mocnych stron, ograniczeń, wartości, potrzeb. Uczymy się ufać temu co jest w nas. Próbujemy nowych rozwiązań. Zaczynamy coraz bardziej akceptować siebie i równocześnie zmieniać to co stwierdzimy, że nie jest dla nas korzystne. Z każdym uelastycznieniem blokad, mamy większy dostęp do tych zasobów i do energii, które są w nas, ale były gdzieś ukryte. Coraz łatwiej nam radzić sobie nawet z tym, co nie jest łatwe i proste. Z każdym krokiem stajemy się coraz bardziej sobą i wychodzimy z tym do świata. Przyrównałabym to do procesu przemiany gąsienicy w motyla. Zarówno gąsienica jak i motyl są tym samym, a jednak się różnią.

 

2. Wędrówka

 

 

Metaforycznie psychoterapię można przyrównać do podróży. Tu też określa się miejsce, w którym obecnie jesteśmy, wytycza się cel. A potem wyrusza się w drogę. Po drodze czekają smutki, radości, niespodziewane przeszkody, z którymi trzeba się zmierzyć, a także pomoc oraz porażki i zwycięstwa. W tej drodze mamy towarzysza, terapeutę, który wspiera w trudnych chwilach, cieszy się z nami w chwilach radości, pokazuje szerszą perspektywę, pomaga w zrozumieniu siebie, integracji nowych doświadczeń oraz w znalezieniu rozwiązania najlepszego dla siebie.

Podsumowując, psychoterapia to coś więcej niż ból i cierpienie czy rozwiązanie problemu. To transformacja i wędrówka. 

Chcesz pracować ze mną? Zapraszam na konsultacje. 

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu. 

 

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

Zastanawiasz się nad pójściem na terapię? Chcesz dowiedzieć się czego możesz się spodziewać po sesji terapeutycznej w nurcie Gestalt? Ten artykuł jest dla Ciebie.

 

Poniżej możesz znaleźć nad czym będziesz pracować podczas sesji terapeutycznej.

 

1. Zrozumienie siebie

 

W psychoterapii bardzo ważne jest budowanie świadomości siebie – swoich uczuć, myśli, a także odkrycie swoich wartości, swoich mocnych stron oraz ograniczeń. Dzięki temu łatwiej jest podejmować decyzje. Daje to też poczucie, że zaczynamy żyć coraz bardziej w zgodzie z sobą.

2. Odkrywanie swoich blokad

 

Często nasz potencjał i możliwość zaspokajania naszych potrzeb wskutek różnych doświadczeń mogą zostać zablokowane. W psychoterapii zajmujemy się odkryciem i uelastycznieniem blokad, które uniemożliwiają nam życie w pełni. Ważne! Nie likwidujemy ich, gdyż w niektórych sytuacjach te blokady nadal mogą się nam przydać.

 

3.  Zmiana siebie

 

100%-towy wpływ mamy tylko na siebie – na nasze emocje, na nasze myśli, na nasze zachowanie. 

Dlatego też zawsze zajmujemy się sobą – swoimi uczuciami, myślami, także wtedy gdy mówimy o relacjach, czy o jakiejś sytuacji w życiu. W tych ostatnich dodatkowo zastanawiamy się nad tym,  jaki jest nasz udział w tym, że relacja czy sytuacja jest taka jaka jest. Potem przychodzi czas na decyzje co chcemy zrobić z tym, co się dowiedzieliśmy o sobie. 

 

 

4. Tu i teraz

 

Praca w psychoterapii Gestalt polega na zajmowaniu się tym co się dzieje tu i teraz. Co to znaczy? To skupienie się na tym:

– co jest obecnie najważniejsze dla danej osoby – to ona wnosi temat na spotkaniu,

– co dana osoba obecnie doświadcza w związku z wniesionym tematem; 

 

Chcę zaznaczyć, że praca w „tu i teraz” może dotyczyć obecnej sytuacji, jak i przeszłości lub przyszłości. Gdyż tak naprawdę te ostatnie też zawsze doświadczamy w teraźniejszości, gdyż przeszłość już minęła a przyszłości jeszcze nie ma. 

 

5.  Wypróbowywanie nowych rozwiązań

 

W gabinecie jest też czas i miejsce na doświadczenie nowego sposobu bycia i zachowania, żeby sprawdzić jak nam z tym jest. Dzięki temu łatwiej nam zastosować to w życiu codziennym.

Oczywiście nie wszystko da się sprawdzić w gabinecie. Natomiast zawsze jest miejsce aby:

–  przygotować się do nich, zmierzyć się z obawami, oswoić je, czy

–  podzielić się odczuciami, myślami jeśli chodzi o doświadczenia między sesjami, a także zintegrować to.

 Chcesz pracować ze mną? Zapraszam na konsultacje. 

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu. 

 

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt