Przeskocz do treści

Artykuł daje wskazówki jak przekształcić pragnienia, które pozbawiają nas energii, w te, które energię dodają

 W artykule „Potrzeba, Pragnienie, Pragnienie-potrzeba – Czym się różnią i Czy Nam Służą?” pisałam o tym, że pragnienie przekształcone w potrzebę generuje dużo napięcia i innych uczuć takich jak złość, frustracja, smutek, strach, a uczucie satysfakcji jest bardzo ulotne. Dodatkowo odczuwamy dużo presji („muszę to mieć”) co sprawia, że możemy nie dostrzegać pewnych rzeczy i robić coś za wszelką cenę: swoją lub kogoś. Czy warto mieć takie pragnienie-potrzebę? Czy warto się tak spalać? Odpowiedzieć sobie musi już każdy sam.

 Czy w takim razie lepiej nie mieć pragnień? Oczywiście, że warto. One sprawiają, że życie staje się ciekawsze, radośniejsze. O co w takim razie chodzi? O to, aby mieć pragnienia, w których jest swoboda i lekkość, zamiast pragnień-potrzeb, które generują presję i stres.

 Czy można zatem przekształcić pragnienie-potrzebę w pragnienie? Tak. Jak to zrobić? Poniżej podam wskazówki. Zanim jednak do nich przejdę chciałam powiedzieć, z czego takie pragnienie-potrzeba może wynikać.

Przyczyny odczuwania „pragnień-potrzeb”

 Pragnienie-potrzeba to pragnienie przekształcone w potrzebę. Innymi słowy coś bez czego możemy się obejść, staje się niezbędne, a przynajmniej takie mamy wrażenie. Pojawia się napięcie, strach. Mówimy „muszę mieć te buty (choć mamy ich wiele)”, „muszę być z …., bez niego/niej sobie nie poradzę”, „musi mnie zaakceptować”, „zrobię wszystko, żeby ta grupa mnie przyjęła”, itp.

 A teraz wyobraźmy sobie dwie sytuacje. W pierwszej z nich zobaczmy małe dziecko. Ono potrzebuje mieć buty, ono potrzebuje być z kimś, kto się nim zaopiekuje i zaakceptuje go. W przeciwnym razie nie poradzi sobie i jego byt będzie zagrożony.

 To nasze „muszę” może pochodzić właśnie z tego okresu, kiedy byliśmy mali i w jakimś momencie nie dostaliśmy tego co potrzebowaliśmy. Mogło to być jakieś pojedyncze wydarzenie lub szereg wydarzeń, które wtedy były dla nas zagrażające. Gdy teraz „musimy mieć coś lub być z kimś”, podświadomie możemy wracać do tego okresu, gdzie to było dla nas niezbędne. Tak więc świadomie myślimy, że reagujemy na sytuację z tu i teraz, a podświadomie cofamy się do przeszłości.

 A teraz druga sytuacja. Cofnijmy się do okresu, kiedy to człowiek żył w plemieniu. Wyobraźmy sobie, że nagle jedna osoba zostaje oskarżona i wygnana. Dostaje łuk i kilka strzał. I tyle. Co to dla niej oznacza? Życie poza plemieniem jest dla niej zagrażające. Nie ma gdzie mieszkać, co jeść, dookoła jest pełno dzikich zwierząt, które w każdej chwili mogą zaatakować, a ona nie ma nikogo do pomocy.

 Gdy odczuwamy strach przed byciem odrzuconym przez grupę może on pochodzić właśnie z tych zamierzchłych czasów. Gdy obawiamy się tego, że grupa nas nie zaakceptuje, podświadomie możemy wracać do tamtych czasów. Nagle zaczyna nam się wydawać, że bez tej grupy nie przeżyjemy.

 To są dwie prawdopodobne przyczyny. Czy jest ich więcej? Na pewno tak. Wiec jeśli powyższe wytłumaczenia nie rezonują z Tobą, śmiało znajdź inne.

Jak zmienić pragnienie-potrzebę w zwykłą potrzebę

 Teraz wracam do obiecanych wskazówek. Możesz je zrobić wszystkie, kilka lub jedną. Do dzieła!

1.  Zapytaj siebie „Czy naprawdę muszę to mieć?”.

 Czasem odpowiedź tylko na to jedno pytanie może nas uwolnić. Nagle może się okazać, że możemy bez tego żyć. Puff, presja znika. Pojawia się ulga. W ciele czujemy lekkość, więcej przestrzeni, łatwiej nam oddychać.

2.  Zastanów się „Co takiego się stanie, gdy tego nie dostanę?”

 Nazwij konkretnie czego się boisz, np. „boję się, że sobie nie poradzę sam, bo mam mało płatną pracę” i zastanów się co możesz zrobić, np. „poszukam lepiej płatnej pracy”.

 Jeśli jako odpowiedź pojawia Ci się „nie przeżyję bez tego”, natomiast nie możesz tego do końca uzasadnić (fakty mówią co innego, a uczucia co innego), prawdopodobnie Twoja podświadomość kieruje Cię do różnych doświadczeń z przeszłości o których pisałam wcześniej (czasem takich, których nie pamiętamy). W takim wypadku przypomnij sobie, że nie jesteś już dzieckiem czy członkiem plemienia. Teraz nawet jeśli nie kupisz sobie butów czy zostaniesz odrzucony, poradzisz sobie. Jesteś dorosły i masz wiele mocnych stron, które sprawiły, że przeżyłeś, pomimo różnych życiowych trudności. Tak więc czemu teraz nagle masz sobie nie poradzić?

 Jeśli powyższe nie pomaga, warto zastanowić się nad konsultacją z terapeutą. Czasem niektóre wydarzenia z przeszłości są tak silne, że potrzeba wsparcia, aby uzdrowić dane wspomnienia i  uwolnić się od nich.

3.   Zaakceptuj to, że teraz tego nie masz oraz to, że być może nigdy tego nie dostaniesz.

Trudne, co? Wydaje się wbrew logice. Pojawia się pytanie „Czy jeśli zaakceptuję to, nie będzie to równoznaczne z poddaniem się lub tym, ze przyciągnę ten scenariusz?” Otóż nie. Akceptacja nie jest równoznaczna z poddaniem się. Dzięki niej uwalniasz się od presji. Pamiętaj, masz ograniczoną ilość energii, którą możesz wydatkować. Gdy czegoś bardzo chcesz, większa część Twojej energii jest zabierana przez napięcie i przez emocje, które się pojawiają. Zostaje mała część, która może być spożytkowana na działanie. Gdy presja znika, pojawia się ulga i więcej energii, którą możesz użyć do realizacji pragnienia.

 W akceptacji chodzi o zostawienie intencji „Chcę to mieć, zrobić czy być z kimś” i równocześnie porzucenie przywiązania do efektu „Nie muszę tego mieć”. Może to brzmieć następująco:

 „Akceptuję to, że mogę tego nigdy nie dostać. Boję się (jeśli rzeczywiście się boisz), natomiast wierzę, że bez tego sobie poradzę. Zrobię to co mogę, a resztę oddam Bogu (Sile Wyższej, Wszechświatowi, itp.). Jeśli tego nie dostanę, być może tak jest dla mnie lepiej, a za rogiem może czeka na mnie coś jeszcze lepszego”.

 Akceptacja zazwyczaj nie przychodzi od razu. To proces. Twoje „wewnętrzne dziecko” może się bronić, bo cały czas się obawia. Tak więc przytul je i powiedz mu, że się nim zaopiekujesz. Tak, żeby poczuło się bezpieczne.

 A jeśli pojawi Ci się presja, że „musisz zaakceptować, że tego nie dostaniesz”? Pierwszą rzeczą będzie pogodzenie się z tym, że na razie nie możesz zaakceptować. Kluczem jest pogodzenie się z tym, że w tym momencie jest jak jest. Możesz sobie powiedzieć „Teraz nie mogę jeszcze tego zaakceptować, natomiast chcę to zrobić.”.

 Paradoksalnie, akceptacja rzeczywistości i tego, że nasze pragnienie może się nie zrealizować, daje większą szansę na jego spełnienie, choć oczywiście nie gwarantuje tego. Natomiast, nawet jeśli zyskałbyś tylko uwolnienie się od presji, to choćby dla tego, czy nie jest warto odpuścić (zaakceptować)?

 Tak więc jeśli odkryjesz w sobie pragnienie, które Cię wypala od środka a nie karmi, być może stało się ono potrzebą. Zastanów się czy nie warto się tym zająć.

 Jeśli chcesz popracować wspólnie nad przemianą pragnienia-potrzeby w pragnienie i nad akceptacją, zapraszam Cię na konsultacje.

 Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

Artykuł daje wskazówki jak odróżnić służące nam potrzeby i pragnienia od pragnień-potrzeb, które nam szkodzą.

 Potrzeba i pragnienie. Czy to jedno i to samo? Czy wszystkie potrzeby są prawdziwymi potrzebami? Czy potrzeby i pragnienia nam służą, czy nie? Na te pytania odpowiem w tym artykule.

Potrzeba a pragnienie

 W życiu codziennym, wyrazy „potrzeba” i „pragnienie”, używamy zamiennie. Ja zazwyczaj mówię potrzeba, by wyrazić to co potrzebuję i to co chcę. Natomiast jest między nimi znacząca różnica. Jaka?

 Potrzeba to coś co jest nam niezbędne do życia, pragnienie natomiast jest to coś, co chcemy, ale możemy bez tego funkcjonować („dobrze by było gdym to miał, natomiast jak tego nie dostanę to nic się nie stanie”). Dla przykładu do potrzeb zaliczymy: jedzenie, picie, sen, ochronę przed zimnem bądź ciepłem. Pragnienie wyraża się natomiast w chęci posiadania pewnych rzeczy, chęci spędzenia wakacji w określonym miejscu, w chęci bycia kochanym, docenionym przez określoną osobę, czy w chęci rozwoju w jakimś kierunku. Oczywiście są to tylko przykłady. Pragnień jest dużo więcej, niż te wymienione.

 Patrząc na powyższe, można powiedzieć, że zaspokajanie potrzeb warunkuje przeżycie, a realizowanie pragnień sprawia, że nasze życie nabiera kolorów, jest pełniejsze, ciekawsze, a my czujemy że żyjemy. Tak więc ważne jest i zaspokajanie potrzeb, i realizowanie pragnień.

 Problem może pojawić się, gdy nasze pragnienia zaczynamy utożsamiać z potrzebami, czyli uważamy, że bez czegoś nie możemy żyć (a tak naprawdę możemy). Dlaczego to może być problem? Odpowiedź znajdziesz w dalszej części.

Różnica w doświadczaniu potrzeby, pragnienia i pragnienia-potrzeby

 Czego doświadczasz, gdy odczuwasz potrzebę, pragnienie czy pragnienie-potrzebę? Poniżej dam Ci pewne wskazówki. Po co? Pomoże Ci to odróżnić potrzeby i pragnienia, które Tobie służą, od szkodliwych pragnień-potrzeb. Rozpoznając to, co nie jest dla Ciebie dobre, będziesz mógł coś z tym zrobić. Jeśli tak zdecydujesz. 

 Potrzeba. Gdy coś potrzebujemy, oznacza to, że bez tego sobie nie poradzimy (w znaczeniu nie przeżyjemy). Odczuwamy pewien brak, niedosyt, dyskomfort. 

„Buty mi się zniszczyły. Muszę kupić sobie nowe.”

 Jeśli zaspokoimy swoją potrzebę, dyskomfort znika. Zazwyczaj pojawia się satysfakcja (choć nie zawsze). Jeśli w danym momencie potrzeba nie może być spełniona, będziemy dążyć do jej zaspokojenia.

 Pragnienie: W pragnieniu zamiast poczucia braku pojawia się chęć. Motywuje nas ona do działania. Na myśl o tym, co pragniemy, odczuwamy pozytywne emocje. W pragnieniu jest lekkość i swoboda. Jeśli tylko mamy taką możliwość realizujemy je. Jeśli w danej chwili nie możemy tego mieć, albo odpuszczamy albo przekładamy na później. 

„Ale ładne te buty. Kupię je.” lub

Ale ładne te buty. Tyle, że teraz mam inne wydatki. W następnym miesiącu o tym pomyślę. A jak ich nie będzie? Trochę będzie mi szkoda. Hmm, to może przełożę zakup X na następny miesiąc a teraz kupię buty? Tak, to dobry pomysł, w sumie tego X tak bardzo nie potrzebuje.” lub

Ale ładne te buty. Tyle, że teraz mam inne wydatki. W następnym miesiącu o tym pomyślę. A co jeśli ich nie będzie? Trochę będzie mi szkoda. Na ale trudno, najwyżej będę miała jedną parę butów mniej, jakoś przeżyję 😛.”

 Jeśli spełnimy nasze pragnienie, czujemy zadowolenie. Jeśli nie uda nam się go zrealizować, może pojawić się rozczarowanie, natomiast szybko przechodzi i godzimy się z sytuacją.

 Pragnienie przekształcone w potrzebę: W pragnieniu-potrzebie (tak to w skrócie nazwę) odczuwamy wewnętrzny przymus posiadania czegoś lub bycia z kimś (z czego to wynika, to temat na inny artykuł). Robimy wszystko (różnymi środkami), aby osiągnąć cel. Zamyka to nas, związuje z daną potrzebą. Gdzieś w podświadomości pojawia się głos, który mówi, że bez tego sobie nie poradzimy (niekoniecznie musimy zdawać sobie z niego sprawę). Może pojawić się ekscytacja, natomiast gdzieś w tle, mniej lub bardziej, możemy odczuwać napięcie czy stres, dopóki nie zrealizujemy naszego pragnienia-potrzeby. Pojawia się myśl „A co jeśli mi się nie uda?”.

„Ale ładne buty. Muszę je mieć. Za wszelką cenę.”

„Ale ładne buty. Muszę je mieć. Tyle, że w tym miesiącu mam inne wydatki. To nic. I tak je kupię. Koniec. Kropka”

 Jeśli pragnienie-potrzeba zostanie wreszcie spełnione, odczuwamy satysfakcję, po której po jakimś czasie może pojawić się niedosyt lub lęk przed utratą. Co jeśli pragnienie-potrzeba nie zostanie spełnione?  Czujemy frustrację, złość i/lub przygnębienie czy smutek i/lub lęk. 

 Podsumowując. Patrząc na powyższe można zauważyć, że potrzeba i pragnienie różnią się. Jedno jest konieczne by przeżyć, drugie, żeby żyć. Dzięki nim nasze życie jest pełniejsze.

  Co jest najważniejszą rzeczą z tego artykułu? Dla mnie jest rozpoznanie pragnienia przekształconego w potrzebę. Dlaczego? Według mnie, oddala Cię ono od odczuwania radości z życia, a przecież każdy z nas lubi to uczucie. Dlaczego nie miałbyś czuć więcej radości i zadowolenia z życia? Dlatego warto przyjrzeć się pragnieniu-potrzebie bliżej (jeśli takie odkryjesz) i sprawić, by stało się tylko (lub aż J) pragnieniem.

***

 Chcesz się przyjrzeć temu czym Ty się kierujesz? A może odkryłeś jakieś pragnienie-potrzebę, które chcesz przekształcić w pragnienie? Zapraszam Cię na konsultacje.

 Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

Artykuł mówi o blokadach, które sprawiają, że nie inicjujemy zmian oraz daje wskazówki jak sobie z tymi blokadami radzić.

 Czy marzysz o czymś i zostawiasz to w świecie marzeń? Chcesz coś zacząć i odkładasz to na później? Czy może zaczynasz coś i to zaraz porzucasz?

 Jeśli tak, to najprawdopodobniej albo tak naprawdę tego nie chcesz, albo w tym momencie jest coś ważniejszego dla Ciebie albo masz pewne blokady, które przeszkadzają Ci w pójściu za głosem serca czy intuicji. W tym artykule zajmę się właśnie tymi blokadami.

 Co może nas blokować?

 Poniżej przedstawię najczęstsze przeszkody, które mogą sprawiać, że nie wyruszasz w swoją drogę lub zaraz na wstępie rezygnujesz.

      1.    Obawa przed koniecznością poświęcenia się temu bez reszty oraz koniecznością zrezygnowania z pewnych rzeczy.

 Z pewnością wchodząc na ścieżkę zmiany trzeba będzie przeznaczyć na to czas, co oznacza że będziesz musiał zrezygnować z czegoś innego. Jest to naturalne. Natomiast pamiętaj! Możesz, ale nie musisz skakać na głęboką wodę i poświęcać się tylko temu. Jest jeszcze inna opcja – wprowadzanie zmiany małymi krokami. Każdy z wyborów ma swoje wady i zalety. Który wolisz?

 2.    Niechęć do konfrontacji z bólem i trudnymi emocjami

 Zmiana wiąże się ze zmierzeniem się z różnymi emocjami. Będą się one pojawiać w trakcie. Niektóre z nich mogą być nieprzyjemne. Pamiętaj jednak! Jakakolwiek emocja by się nie pojawiła, każda niesie ze sobą ważną informację: może mówić ci, że co si brakuje – po to żebyś zadbał o swoją potrzebę, może mówić ci czego się obawiasz – żebyś może bardziej się przygotował, itp. Dlatego ważne jest, abyś odczytał tą informację i zastanowił się jakich kroków ona od ciebie wymaga.

 3.    Strach przed brakiem akceptacji ze strony innych.

 „A co jeśli innym nie spodoba się „nowy ja” lub mój „nowy styl życia”? „ A co jeśli inni pomyślą że jestem samolubny?”, „ A co jeśli będę się zbytnio wyróżniał?”. „A co jeśli mnie odrzucą?”.  Te i może inne pytania mogą pojawiać  się w naszych głowach. Jesteśmy ludźmi i żyjemy z ludźmi, więc takie pytania są naturalne. Natomiast zastanów się nad tymi obawami. Jak bardzo są realne? Jest mało prawdopodobne, że wszyscy Cię odrzucą. Te osoby, którym na Tobie zależy, być może (choć tak nie musi być) na początku będą kręcić nosem, natomiast z czasem zaakceptują Twój wybór i nowego Ciebie. Pamiętaj, Twoja zmiana, sprawia, że inni wokół siebie też się muszą zmienić, jeśli chcą Ci dalej towarzyszyć. Tak więc uzbrój się w cierpliwość. Co do tych osób, którym nie będzie pasować Twoja zmiana, być może czas na to, aby ograniczyć czas spędzany z nimi lub powiedzieć „do widzenia”. Niektóre przyjaźnie, znajomi nie są na całe życie.

 4.     Lęk o finanse

 Powyższy lęk jest uzasadniony, gdyż musimy mieć za co żyć. Ważne żeby nie stał się przeszkodą, a wskazówką do tego jakie kroki podjąć by się zabezpieczyć finansowo. Koszty mogą być różne. Jeśli chcemy się rozwijać musimy mieć pieniądze na kursy, książki, itp. Musimy mieć też za co jeść, gdzie mieszkać, opłacać rachunki. Jest to szczególnie ważne, np.: gdy chcemy zrezygnować z obecnej pracy i dopiero zacząć rozwijać nowy biznes, czy też zacząć szukać swojej drogi. Zadaj sobie wtedy pytania: „Ile czasu chcę sobie dać na rozwinięcie mojego pomysłu”, „Ile pieniędzy muszę mieć by czuć się bezpiecznie przez ten czas?”. I zacznij zbierać. Możesz też zacząć budować inne umiejętności, które będą przydatne na nowej ścieżce.

 5.    Obawa przed porażką

 „A co jeśli nie dam rady?”, „A co jeśli zaufam intuicji i sercu i mi nie wyjdzie?”, „A co jeśli okaże się, że to nie jest to, co chciałem?”, „A co jeśli tylko stracę czas?”. Podczas drogi lub na jej końcu, może okazać się, że to jednak nie to. Nawet jeśli tak się stanie, nie nazwałabym tego porażką i stratą czasu. Każde doświadczenie nas czegoś uczy: zdobywamy nowe umiejętności, poznajemy nowych ludzi, miejsca. Możemy też w trakcie przeżywać jakieś radosne momenty, które będziemy pamiętać do końca życia. A jeśli naprawdę żadnego z tego co wymieniłam nie doświadczymy? Wierzę, że “nie udało nam się”, bo musieliśmy się nauczyć, czegoś co będzie nam potrzebne aby doświadczyć coś jeszcze lepszego. Tak więc wyciągnijmy wnioski na przyszłość z tego co nas spotkało i ruszmy w dalszą drogę.

 Dam Ci jeszcze jedną wskazówkę. W momencie gdy czegoś chcesz i obawiasz się “porażki”, w podjęciu decyzji, pomocne może być pytanie: Czego będziesz bardziej żałował? Tego, że nie spróbowałeś? Czy tego, ze spróbowałeś (nawet jeśli okazałoby się, że to nie to)? 

 6.    Przekonanie, że „ Na zmianę jest już za późno”

 Czyżby? Kto tak Ci powiedział? Zmiana jest jedyną stałą częścią. Świat oraz my będziemy się zmieniać do końca naszych dni. Nieważne w jakiem wieku jesteś, zadaj sobie pytanie: „ Czy wolę żyć tak jak teraz czy zacząć zmianę?”. Jak będę się czuł gdy ta zmiana nastąpi?”. Wybór należy do Ciebie.

 To są najczęstsze blokady, które powstrzymują nas przed rozpoczęciem, lub sprawiają że wycofujemy się zaraz po tym jak podejmiemy decyzję.

A ty jakiej zmiany chcesz (dotyczącej ciebie)?

Czy coś stoi Ci na przeszkodzie?

Jeśli tak, co to jest? 

Jak możesz sobie z tym poradzić?

Potrzebujesz wsparcia w rozpuszczeniu swoich blokad? Zapraszam Cię na konsultacje –  osobiście lub online.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

 

 Czy odczuwasz chęć rozwijania swoich talentów? Chcesz znaleźć czas na rozwój swoich pasji i zainteresowań lub zwiększyć swoją wiedzę, która pomoże Ci zrozumieć różne mechanizmy i zjawiska, które występują w świecie? A może chcesz znaleźć cel dla którego żyjesz na tym świecie (bycie pisarzem, księgowym, terapeutą, murarzem a także dobrym ojcem, matką)? Albo drogę do doświadczania wyższych poziomów świadomości? Jeśli odpowiedziałeś „tak”, na  jedno z powyższych, to oznacza że odczuwasz potrzebę samorealizacji.

Podstawowe potrzeby człowieka i ich zaspokajanie

 Według Abrahama Maslowa potrzeba samorealizacji jest jedną z potrzeb, którymi kieruje się człowiek. Według niego każdy z nas odczuwa 5 różnych rodzajów potrzeb:

– potrzeby fizjologiczne;

– potrzebę bezpieczeństwa;

– potrzebę miłości i przynależności;

– potrzebę uznania i szacunku;

– potrzebę samorealizacji.

 Pierwsze dwie są zaklasyfikowane jako potrzeby niższego rzędu, pozostałe to potrzeby wyższego rzędu. Według Maslowa, potrzeby znajdujące się wyżej w hierarchii mogą być zaspokojone dopiero, kiedy zrealizujemy te znajdujące się niżej.

Czy musimy czekać z potrzebą samorealizacji do momentu aż uzyskamy wszystko inne?

 Jak uważasz?

 Moim zdaniem nasze potrzeby niekoniecznie musimy realizować w takiej samej kolejności jak powyżej. Sami możemy określić jaki priorytet nadamy każdej potrzebie.

 Nie musimy też czekać na to aż wszystkie potrzeby z danego poziomu zostaną zrealizowane. Możemy równocześnie realizować potrzeby z różnych poziomów. Jeśli będziemy czekać do momentu, aż załatwimy wszystkie inne sprawy, istnieje ryzyko, że potem pojawi się inna ważniejsza potrzeba od tej dotyczącej samorealizacji i znów odłożymy ją na później.

Jak zacząć realizować swoją potrzebę rozwoju?

 Po pierwsze zadaj sobie pytanie „Jaka jest moja hierarchia potrzeb w tym momencie?”. Być może rozwój jest ważny, natomiast jest coś ważniejszego. To nie znaczy, że musisz od razu rezygnować z samorozwoju. Chodzi tylko o to, żeby w pierwszej kolejności zająć się tym, co najważniejsze. Tak więc ustal swój plan działania według swojej hierarchii. Ma to być w zgodzie z Tobą.

 Pamiętaj! Czasem wydaje nam się, że aby zacząć się rozwijać potrzeba dużo czasu i zasobów. Niekoniecznie tak musi być. Możesz zacząć od małych kroków: 15 minut codziennie lub co 2 dni na książkę z biblioteki, filmik lub coś innego. Nie musisz od razu  pójść na szkolenie czy studia. Chodzi o to żeby zacząć i powoli wyrabiać w sobie nawyk. Takie małe kroki mają swoje plusy. Sprawią, że łatwiej Ci będzie coś zrobić. Łatwiej wygospodarować chwilę co dzień niż np.: weekend na szkolenie. Poza tym małe kroki sprawiają, że nasz strach (jeśli taki się pojawia) jest mały, dzięki czemu nie blokuje naszych poczynań. Dodatkowo małym wysiłkiem, będziesz mógł zweryfikować, czy „to jest to, o co Ci chodziło”. Jeśli okaże się, że nie, prościej będzie zrezygnować.

A co jeśli nie zależy mi na samorealizacji?

  W tym wypadku skup się na innych potrzebach. Przestrzegałabym w “rozwijaniu się na siłę, bo inni tak robią”. W dłuższym okresie czasu może to przynieść niezadowolenie. Natomiast oczywiście wybór należy do Ciebie. Pamiętaj! Jeśli nie odczuwasz w tym momencie potrzeby samorozwoju nie czyni Cię to lepszym lub gorszym. 

                                                                       A więc, jaka jest Twoja hierarchia potrzeb? 

 Czasami łatwiej jest zidentyfikować swoją hierarchię potrzeb, rozmawiając z innymi. Jeśli chcesz się tym podzielić zapraszam na konsultacje – osobiście lub online.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestal

Artykuł pokazuje jak wygląda naturalny przepływ emocji, dzięki któremu można odkryć swoje potrzeby.

 Czy wiesz, że każda emocja, nawet ta nieprzyjemna może przynieść Ci coś, co możesz wykorzystać na Twoją korzyść?

 W tym artykule napiszę jak to zrobić. Poniżej pokażę jak odkryć informacje, które niesie ze sobą dana emocja. Informacje, dzięki którym możemy zrozumieć swoje potrzeby. Tak więc, do dzieła, a tak naprawdę, do odczuwania (przynajmniej na początku).

Kroki w naturalnym przepływie emocji

  Zanim przejdę do kroków, jedna uwaga. Jeśli czujesz opór na myśl o wykonaniu ćwiczenia, polecam Ci na początku przeczytać artykuł „Jak Odblokować Naturalny Przepływ Emocji”, w którym piszę o przyczynach, które mogą sprawiać, że obawiamy się odczuwać lub wyrażać emocje oraz o tym jak sobie z tym radzić. Dodatkowo piszę tam, kiedy warto skorzystać ze pomocy terapeuty. 

   A teraz czas na kroki, dzięki którym poznasz co się kryje pod daną emocją. 

Nazwij emocję – „Czuję …….. (strach, zaskoczenie, radość, itp.)”.

Zaakceptuj to, że ją czujesz.

Zaobserwuj, gdzie w ciele odczuwasz tą emocję. Skup się na wrażeniach z ciała.

Jeśli emocja jest silna, pooddychaj i skup się na odczuwaniu. Możesz też zrobić inne rzeczy, które Cię uspokajają (np.: wypłacz
się, posłuchaj muzyki, potańcz, itp.). Intensywność emocji może zagłuszyć nasz wewnętrzny głos intuicji, kreatywność oraz logiczne myślenie. Mamy wtedy zazwyczaj ochotę na robienie czegoś, czego byśmy nie zrobili, kiedy jesteśmy spokojni. Dlatego tak ważne jest, aby wstrzymać się od działania (nie mówię tu o przypadku, gdy np.: jedzie w Twoim kierunku rozpędzony samochód).

Zapytaj się „Emocjo co masz mi do powiedzenia?” i wysłuchaj odpowiedzi. Ważne jest, abyś dał sobie teraz czas na powiedzenie lub napisanie wszystkiego co Ci leży na sercu. Bez cenzury. To jest na moment tylko dla Ciebie. Czas na komunikację innym lub działanie przyjdzie później. Teraz chodzi o to, żeby zrozumieć siebie.

Nazwij potrzebę, która się za tym kryje.

Zastanów się, jak możesz tą potrzebę zrealizować. Wygeneruj pomysły. Czy to jest coś, co Ty sam możesz zrobić? Czy może Twoja potrzeba dotyczy kogoś innego? 

Zdecyduj, co chcesz zrobić.

Zrób to. Wyraź to w asertywny sposób.  

Pamiętaj! Jeśli do tej pory emocje wyrażałeś inaczej, możesz potrzebować trochę czasu, aż nowy sposób wejdzie Ci w nawyk.

Korzyści z wsłuchiwania się w swoje emocje 

 Być może powyższa droga wydaje Ci się długa. Natomiast może przynieść wiele korzyści:

– rozumiesz siebie bardziej i masz kontakt ze swoimi potrzebami;

– możesz świadomie zdecydować czy iść za swoimi potrzebami;

– kształtujesz swoje życie, które jest bardziej zgodne z Tobą;

– Twoje relacje stają się bliższe – jeśli opowiesz o swoich uczuciach i potrzebach, druga osoba może Cię bardziej zrozumieć;

– masz większe szanse na to, że osoba do której się zwracasz spełni Twoje potrzeby lub na to, że znajdziecie trzecie rozwiązanie.

 Czy to Cię zachęca do spróbowania? 

 Jeśli potrzebujesz mojego wsparcia, zapraszam Cię na konsultacje.

 Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

Artykuł mówi o przyczynach blokowania naturalnego przepływu emocji oraz daje wskazówki jak pracować nad przywróceniem tego przepływu

  W tym artykule chcę przedstawić Ci, jakie mogą być przyczyny tego, że wykorzystujemy emocje na naszą niekorzyść oraz przekazać Ci pewne wskazówki jak to zmienić.

 Jeśli chcesz dowiedzieć się jak rozpoznać, kiedy emocje pracują dla nas a kiedy nie, zapraszam Cię do lektury artykułu Czy Emocje Nam Służą czy Szkodzą?

 Przyczyny blokowania przepływu emocji

 Poniżej przedstawię Ci te najczęstsze:

1.  Boimy się  tego, co emocje niosą: uświadomień i konfrontacji, jakie mogą z nich płynąć, bólu i cierpienia jaki może im towarzyszyć, intensywności uczuć jaka może się pojawić, czy tego że zareagujemy w sposób nadmiarowy.

2.   W dzieciństwie nabraliśmy przekonania na temat jakiejś emocji, które mówi, że to wstyd ją przeżywać czy wyrażać lub że będziemy uważani za „złą (niemiłą, itp.) osobę” kiedy przyznamy się do tej emocji.

3.   Mamy różnych wewnętrznych sabotażystów, którzy prowadzą negatywny dialog wewnętrzny, który wpędza nas np.: w smutek, bezsilność, itp.

4.   Zostaliśmy tak nauczeni obserwując innych, lub przeciwnie, zachowujemy się na odwrót do tego jaki mieliśmy przykład (co niekoniecznie też może nam sprzyjać).

5.   Sami sobie wypracowaliśmy sposób, w reakcji na różne doświadczenia z dzieciństwa.

6.   Nie wiemy jak wyrażać je w sposób adekwatny.

 Wskazówki do uzdrowienia naturalnego przepływu emocji

 Jak temu zaradzić? Na początku warto abyś zrozumiał z jakich przyczyn blokujesz naturalny przepływ emocji. Czy odnalazłeś siebie w jednym z powyższych powodów? Tak? To wiesz już z czym się mierzysz. Nie? Polecam chwilę ciszy i wsłuchanie się w siebie.

 Zakładam, że znasz już przyczynę. Teraz czas na rozwiązania. Podam Ci kilka wskazówek.

 Strach. Pamiętasz może jak czegoś się bałeś a potem okazało się, że nie było to takie straszne? Ja tak miałam wiele razy. Jak to mówi Paulo Coelho „strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie”. Tak więc może warto spróbować i zmierzyć się z tą emocją i informacjami jakie niesie? Natomiast nie chodzi tu o to, żeby nagle zrobić coś ekstremalnego. Ten strach skądś się wziął, tak więc zacznij od małych kroków. Oswajaj swój strach. Dla przykładu, jeśli obawiasz się wyrażać złość, wyobraź sobie, jak to robisz, albo napisz na co jesteś zły. Na razie dla siebie. Jak poczujesz się z tym komfortowo zrób następny krok.

 Przekonania, negatywny dialog wewnętrzny. Są to „prawdy”, w które uwierzyliśmy zazwyczaj w dzieciństwie i według, których żyjemy, często nie będąc tego świadomym. Tu pierwszym krokiem jest odkrycie tych przekonań lub dialogu jaki ze sobą prowadzimy. Kolejnym krokiem jest ich weryfikacja. Czy teraz nadal są one prawdziwe? Jeśli nie, to na co chcesz je zmienić? Jakie przekonanie będzie Cię wspierać w wyrażaniu emocji w sposób konstruktywny?

 Przykład, doświadczenia z dzieciństwa. Tu warto zorientować się kogo zachowanie powtarzamy lub jakie doświadczenie sprawiło, że zaczęliśmy się  zachowywać w określony sposób (odnoszę się tylko do zachowań, które dotyczą odczuwania i wyrażania emocji w niekorzystny dla nas sposób). Ze perspektywy dorosłego, wesprzyj to dziecko, którym kiedyś byłeś. Uznaj jego uczucia i pomóż mu spojrzeć na te doświadczenia z innej perspektywy. Potem sam sobie zadaj pytanie czy chcesz kontynuować takie zachowanie. Jeśli zdecydowałeś się na zmianę to krok po kroku zacznij je zmieniać.

 Oprócz powyższej pracy wewnętrznej, możesz się wesprzeć książkami, które mówią jak wyrażać emocje w sposób konstruktywny, kursami lub zdecydować się na wizytę u terapeuty.

 Kiedy warto wybrać się do terapeuty?

 Do terapeuty warto wybrać się gdy:

– emocje są intensywne i nie wiesz jak sobie z nimi radzić,

– Twój strach przed zagłębianiem się w nie jest duży i obawiasz się sam przez to przejść,

– zacząłeś zmieniać przekonania, dialog wewnętrzny, a mimo to czujesz, że utknąłeś i nie wiesz jak sam ruszyć dalej,

–  przypomniałeś sobie pewne zdarzenia i potrzebujesz, aby ktoś pomógł Ci uzdrowić je i spojrzeć na nie z innej perspektywy,

–  stwierdzisz, że do życia bliżej siebie i innych chcesz nauczyć się jak wyrażać emocje w sposób konstruktywny.

 Tak więc możesz przyjść w trudnym dla Ciebie momencie lub gdy po prostu chcesz się rozwinąć i polepszyć jakość swojego życia. Zadaniem terapeuty jest pomóc ci uzdrowić emocje związane z różnymi doświadczeniami, zweryfikować różne przekonania, wyciągnąć wnioski na przyszłość, a także znaleźć nowe sposoby przeżywania i wyrażania emocji, sprzyjające Tobie i innym.

 Jeśli potrzebujesz mojego wsparcia, zapraszam Cię na konsultacje.

 Zachęcam Cię do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

 blok

Artykuł mówi o tym kiedy emocje nam służą (włączając w to tzw. "emocje negatywne" jak strach, złość, smutek) a kiedy używamy ich na naszą niekorzyść.

Emocje. Uczucia.

 Co ci się pojawia na dźwięk tych słów? Witasz je z radością, ze strachem czy są Ci obojętne? Uważasz że przeszkadzają Ci w funkcjonowaniu czy pomagają? A może Twoje odczucia zależą od tego jaka to emocja? 

Radość. Nadzieja. Smutek. Złość. Zazdrość. Zdziwienie. Wstręt. Wstyd. Poczucie winy. Żal. Bezradność. Zaskoczenie. Ciekawość. Podziw. Odprężenie.

 Które z nich chciałbyś przeżywać a które mogłyby dla Ciebie nie istnieć?

 Z reguły dzielimy emocje na te „dobre” i na „złe”. Do dobrych zaliczamy między innymi radość, nadzieję, podziw, czyli te które sprawiają że czujemy się komfortowo. Do tych „złych” zaliczamy takie, które są nieprzyjemne w odczuwaniu lub takie które wywołują w nas poczucie winy czy wstyd, gdy je czujemy lub wyrażamy, np.: złość, smutek, bezradność, strach. Trochę tu generalizuje, natomiast to jest to, co większość z nas przeżywa.

 Natomiast emocje są jakie są. Nie są ani dobre, ani złe. Dobre czy złe może być to co z nimi robimy i jak je wykorzystujemy.

Każdą emocję możemy użyć na naszą korzyść. Lub na naszą zgubę. I ten wybór należy do nas.

 Emocja pracuje dla nas, kiedy akceptujemy ją, dajemy przestrzeń na to żeby ją przeżyć i potem wsłuchujemy się w informacje jakie ona niesie. Czasem, owszem to co usłyszymy i uświadomimy sobie może być trudne, natomiast plusem jest to, że odkryjemy nasze potrzeby. I jeśli podejmiemy odpowiednie działania mogą one przynieść pożytek.

 Emocja działa na naszą niekorzyść, jeśli:

–  reagujemy od razu pod jej wpływem. Wtedy nasze działanie zazwyczaj nie jest dostosowane do naszych potrzeb. Dodatkowo możemy powiedzieć „o dwa słowa za dużo” i potem tego żałować;

– zamiast ją przeżywać pogrążamy się w myślach jakie towarzyszą tej emocji, przez co wpadamy jeszcze głębiej w spiralę negatywizmu, złości, bezsilności, itp;

– mimo, że ją czujemy mówimy sobie, że „nie powinniśmy jej czuć”;

– ignorujemy informacje, jakie emocja ta niesie;

– tłumimy i spychamy ją na tyle głęboko, żeby jej nie czuć. Pozornie, na chwilę nam to pomaga. Niestety potem może dojść nagle do nieadekwatnych reakcji, gdy „przeleje się czara” lub, gdy ciągle są tłumione, do różnych chorób, np.: wrzodów czy depresji.

 PAMIĘTAJ! To, że np.: czujemy złość, samo w sobie jest w porządku. Ważne jest, co zrobimy z nią dalej: czy odkryjemy jaka potrzeba się pod nią kryje i to zakomunikujemy, czy zdusimy ją w zarodku czy zareagujemy agresją słowną lub fizyczną, itp.

 Wybór należy do nas. Jeśli odkryłeś, że wykorzystujesz emocje na swoją niekorzyść, pamiętaj – to można zmienić. Zamiast krytyki, podejdź do siebie ze zrozumieniem i krok po kroku zacznij to zmieniać. W czasie zmiany bądź dla siebie wyrozumiały. Transformacja wymaga czasu. 

 Więcej o tym co sprawia, że wykorzystujemy emocje na naszą niekorzyść oraz jakie kroki podjąć by to zmienić w kolejnym artykule.

 Jeśli chcesz dowiedzieć się jak radzić sobie z emocją w sposób konstruktywny, zachęcam Cię do przeczytania artykułu „Jak radzić sobie z lękiem, strachem i paniką”.

Jeśli potrzebujesz mojego wsparcia, zapraszam Cię na konsultacje.

Zachęcam Cię do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

  W drodze do Swojego Miejsca na Ziemi czy też w drodze do realizacji jakiegokolwiek innego celu możemy zacząć zauważać, że nie realizujemy swojego planu lub że tracimy motywację. Warto wtedy zatrzymać się i zastanowić nad przyczyną. Znalezienie jej pomoże Ci znaleźć adekwatne rozwiązanie. Jeśli zamiast tego nadal będziesz parł do przodu, obawiam się, że na dłuższą metę nie będzie to dla Ciebie korzystne.

 Poniżej przedstawię Ci kilka prawdopodobnych przyczyn oraz podam przykłady działań, które można zastosować, aby rozwiązać problem. Natomiast może być ich więcej niż te, które wskazałam poniżej.  

 Dlatego pamiętaj, zarówno przyczynę jak i rozwiązanie zawsze zweryfikuj sam ze sobą.  Usiądź na chwilę w spokoju i wsłuchaj się w swoje emocje i ciało. One wskażą Ci drogę. Pamiętaj! Wsłuchanie się w emocje nie jest równoznaczne z reagowaniem pod ich wpływem czy pogrążaniem się w nich (ale o tym w osobnym artykule).

A więc jakie mogą być przyczyny?

     1.    Wziąłeś na siebie zbyt dużo względem Twojego planu dnia

 Czasami tak bardzo nam zależy na dotarciu do celu, że ustalamy plan, bez większego zastanowienia, czy jest on realny patrząc na nasze codzienne obowiązki. Na początku nie dostrzegamy tego, gdyż mamy dużo energii. Jesteśmy napędzani wizją spełnionego już marzenia. W pewnym momencie zaczynamy odczuwać zmęczenie. Jednego dnia rezygnujemy z naszego planu, potem zdarza się to coraz częściej. Plan powoli zaczyna się sypać.

 Co zrobić? Zmniejsz tempo i dostosuj je do swojego planu dnia lub zrezygnuj z czegoś innego na rzecz swojego celu.

2.    Nie widzisz efektów

 Realizacja niektórych celów, szczególnie tych długoterminowych wymaga czasu. Czasami też te krótkoterminowe okazują się, że nie są tak krótkoterminowe jak się wydawały. To może spowodować, że na jakimś etapie widząc, że robimy dużo a celu jeszcze nie osiągnęliśmy, zaczynamy się zniechęcać, wątpić w siebie. Przechodzi nam ochota, żeby kontynuować nasze działania.

 Co zrobić? Podziel cel na mniejsze etapy – efekty przyjdą szybciej i będziesz widział zmiany. Nagradzaj siebie za te osiągnięcia. Warto też w momentach zniechęcenia przypomnieć sobie dlaczego zdecydowałeś się na ten cel – to może Ci dać siłę by iść dalej. Skup się też na tym, czego się uczysz i kogo lub co poznajesz na drodze do celu. Zacznij cieszyć się samą drogą. 

     3.    Istnieje jakiś inny obszar Twojego życia, który  jest ważniejszy

 Czasem ustalając cele nie weryfikujemy jak ich realizacja wpłynie na inne obszary naszego życia. Nagle gdy zaczynamy wcielać plan w życie okazuje się, że wpływa to negatywnie na inną sferę. Może się okazać, że ważniejszą od tego celu, który sobie ustaliliśmy.

 Co zrobić? Zastanów się jak ważne są oba obszary (na skali od 1 do 10). Rozważ różne strategii – ich wady i zalety a potem zmień odpowiednio swój plan działania. Być może nie chodzi o to żeby zrezygnować całkowicie z jednego obszaru. Może wystarczy znaleźć trzecie rozwiązanie, które łączy oba obszary, w sposób, który nie koliduje ze sobą.

     4.    Twój cel jest tak naprawdę celem kogoś innego

 Niektóre nasze cele mogły zostać nam przekazane przez kogoś innego. Zazwyczaj dzieje się to podczas naszego dzieciństwa, kiedy nieświadomie przejmujemy to co dorośli nam mówią. Zaczynamy wierzyć, że to są nasze cele. Natomiast, gdy przystąpimy do ich realizacji, może się okazać, że zamiast radości pojawia się smutek czy złość (pojawienie się tych emocji nie zawsze oznacza, że cel nie jest nasz, emocje te mogą wskazywać też na inne przyczyny). Nagle odkrywasz, że wcale nie chcesz tego robić. Ty chcesz coś innego.

 Co zrobić? Jeśli cel rzeczywiście nie jest Twój, to zastanów się czy nie warto zrezygnować. Możesz też zastanowić się nad korzyściami i stratami jakie wiążą się z kontynuacją celu. Być może korzyści okażą się na tyle duże że warto go kontynuować? Albo jednocześnie zająć się tym co odkryłeś że chcesz i tym co teraz robisz? Opcji jest wiele. Każda ma swoje plusy i minusy.  Decyzja należy do Ciebie co wybierzesz.

     5.    Twoje marzenia kolidują z marzeniami innych osób

 Czasem nasz cel może uwzględniać też inne osoby. Problem pojawia się, gdy ta osoba nie widzi się w tym miejscu, gdzie my ją widzimy.

 Co zrobić? Przede wszystkim porozmawiaj szczerze z Tą osobą. Powiedz jej co Ty chcesz i wysłuchaj co ona chce. Jeśli jej plany są inne, być może jest trzecie rozwiązanie, które łączy Twoje i jej plany. A jeśli nie ma? Opcji jest kilka. Możesz ułożyć sobie inne plany. Możesz przekonywać tą osobę, żeby zmieniła poglądy. Albo możesz kontynuować realizację celu sam i mieć nadzieję, że kiedyś ta osoba zmieni zdanie. Jeśli zdecydujesz się na jedną z dwóch ostatnich opcji to daj sobie określony czas, po którym odpuść, jeśli ta osoba nie zmieni poglądu. Wiem, to może zaboleć, możesz się rozczarować. Natomiast jeśli ktoś naprawdę ma inne marzenia, cele, plany, to i tak prędzej czy później będziesz musiał się z tym zmierzyć. 

     6.    Nasi wewnętrzni przeciwnicy 

 Czasem najwięksi nasi przeciwnicy to my sami: nasz wewnętrzny krytyk lub niedowiarek, którzy mówią np.: „przecież to się nie uda”, „nie zasługujesz na to”, „i ty wierzysz w te marzenia?”, „to strata czasu” , „nie możesz być szczęśliwy”, „nie możesz być szczęśliwszy niż”, itp. Ci „przeciwnicy” zazwyczaj są z nami od dzieciństwa, kiedy to nieświadomie, bez weryfikacji, przyjęliśmy od innych lub na podstawie naszych doświadczeń różne przekonania. Wtedy naszym celem była ochrona nas samych. Niestety to co było zasadne kiedyś, teraz może działać na naszą niekorzyść.

 Co zrobić? Najważniejsze jest zauważyć te przekonania. Potem zweryfikuj skąd się one wzięły. Uzdrów to wspomnienie. Odpowiedz sobie jakie Ty teraz masz zdanie na ten temat. Jeśli inne, podziękuj swojemu sabotażyście (pamiętaj, chciał dobrze dla Ciebie wtedy) i powiedz, że ty już wierzysz w coś innego i od tej pory to ty będziesz decydował a nie on.

 Pamiętaj! Praca z przekonaniami trwa. Jeśli przekonanie masz od dzieciństwa, jego przeformułowanie i zmiana zachowania wymaga czasu. Czasem potrzebne jest też wsparcie terapeuty.

                                                                                              ***

 Znasz już przyczynę? Masz już rozwiązanie? Jeśli nie, usiądź w ciszy i wsłuchaj się w swoje emocje.

 Powodzenia w dalszej podróży!

 Potrzebujesz mojego wsparcia i współtowarzyszenia Ci w swojej podróży? Zapraszam Cię – umów się na konsultacje

 Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

 Jednym z podstawowych założeń Gestaltu jest proces samoregulacji. Oznacza on, że każdy z nas ma wpływ na swoje zachowania i ma możliwość zaspokajania swoich potrzeb. Do ich realizacji może sobie znaleźć takie otoczenie, które najlepiej się do tego nadaje.

 Potrzeba, nazywana w Gestalcie figurą, pojawia się w postaci spostrzeżenia, potrzeby popędowej, wrażenia poznawczego lub emocji i związana jest z aktualnym stanem jednostki. Jest to coś, co w danym momencie jest najbardziej dla niej istotne. Ta figura dąży do zamknięcia – do zrealizowania. Gdy zaspokoimy ją, staje się ona tłem i zostawia miejsce na nową figurę (potrzebę).

 Można powiedzieć, że nasze życie to nieustanny proces samoregulacji – proces realizacji potrzeb. Składa się on z określonych etapów, które zostały opisane przez Josepha Zinkera. Oto one.

WRAŻENIE

Pojawia się jakieś doznanie w ciele lub coś w naszym świecie zewnętrznym.

„Słyszę burczenie w brzuchu.”

ŚWIADOMOŚĆ

Nazywamy to wrażenie.

„Jestem głodny.”

MOBILIZACJA ENERGII

Zaczynamy nadawać mu znaczenie i decydować o tym, co zrobić.

„Muszę coś zjeść.”

DZIAŁANIE

Wykonujemy pierwsze kroki, aby przybliżyć się do osiągnięcie celu. Możemy
tu też eksperymentować by znaleźć najbardziej zadowalającą opcję. Potem plan
wprowadzany jest w życie.

Idę do kuchni i robię sobie kanapkę.

KONTAKT

Jesteśmy w pełni zaangażowani w to, co zdecydowaliśmy się zrobić.

Jem kanapkę.

ASYMILACJA I ZAMKNIĘCIE

Stwierdzamy, że zaspokoiliśmy swoją potrzebę.

„Najadłem się.”

WYCOFANIE

Tracimy zainteresowanie potrzebą.

Odkładam talerz.

PŁODNA PRÓŻNIA

To moment, w którym pozostajemy „tu i teraz” i możemy w pełni reagować
na to, co dzieje się w danym momencie. Odbieramy bodźce, które nas otaczają i
te, które pochodzą z naszego wnętrza – jesteśmy gotowi na pojawienie się nowej figury.

Siedzę przy stole do momentu, aż nie pojawi się nowa potrzeba.


 Ten cykl przebiega tak samo, niezależnie od rodzaju potrzeby. Jako że potrzeby są różne, jedne cykle będą zakończone szybko (np.: zaspokojenie potrzeby jedzenia, zadzwonienia do kogoś), inne będą rozłożone w czasie (np.: kupno domu, wyjazd, zmiana pracy, nawiązanie nowych znajomości).

  Niestety, proces ten może być zaburzony w wyniku różnych doświadczeń z dzieciństwa lub późniejszej przeszłości. Przerwa, może nastąpić na każdym etapie cyklu. Może się to objawiać między innymi w tym, że nie możemy zacząć realizacji naszych planów (bo np. nie wiemy co chcemy) albo że realizujemy nie to co potrzebujemy ( bo, np. nie wiemy, co jest dla nas ważne), albo że utykamy na etapie mobilizacji (bo np.; nie wierzymy, że się może udać)  lub nie możemy przestać robić czegoś (np.; jesteśmy zmęczeni a mimo to oglądamy dalej film).

 Dobrą wiadomością jest to, że każdy jest w stanie przywrócić naturalny cykl na nowo. Jak? Poprzez zauważenie blokad i ich likwidację, w sytuacjach kiedy blokady te stają się przeszkodą do pełnego życia. A o tym, w innych artykułach.

 Potrzebujesz mojego wsparcia i współtowarzyszenia Ci? Zapraszam Cię – umów się na konsultacje.

 Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

 Jako że moją misją jest wsparcie Cię w odnalezieniu Twojego miejsca na Ziemi, postanowiłam napisać artykuł na ten temat.

 

 Definicja „Mojego Miejsca na Ziemi”

 

 Co to jest „Moje Miejsce na Ziemi”? Wyobraź sobie, że codziennie wstajesz zadowolony, że nastał nowy dzień. Już nie możesz doczekać się tego co Cię czeka, ludzi z którymi się spotkasz, pracy, wolnego czasu, który spędzisz tak jak chcesz. Wyobraź sobie, że codziennie robisz te rzeczy, które są dla Ciebie ważne, wykorzystujesz swoje talenty, otaczasz się ludźmi, których kochasz i którzy Cię wspierają. Wyobraź sobie, że spełniasz się we wszystkich obszarach, które są dla Ciebie istotne. Od czasu do czasu, pojawiają się jakieś problemy na horyzoncie, coś idzie nie tak. Natomiast, pomimo tych kłopotów, czujesz się zadowolony i spełniony. To jest właśnie TWOJE MIEJSCE NA ZIEMI.

 

  Powyższy opis jest mało szczegółowy. A to wszystko dlatego, że nie ma jednego przepisu na „Swoje Miejsce na Ziemi”. Każdy ma swoje własne miejsce. I każdy sam musi go zdefiniować. Może być tak, że wraz z biegiem lat Twoja wizja miejsca zmieni się. A to dlatego, że w miarę jak rozwijasz się i doświadczasz życia, Twoje priorytety mogą stać się inne. Tak więc to naturalne, że w pewnym momencie życia może stwierdzisz „Muszę wprowadzić zmiany”. Nie zawsze będzie to przebudowa całego życia. Czasem będzie to zmiana tylko jakiejś jego części.

 

 Obszary spełnionego życia 

 

 Aby zbudować Swoje Miejsce, konieczne jest, abyś miał bardziej szczegółową wizję. To, że opiszesz jak się czujesz, gdy jesteś w Swoim Miejscu jest ważne, natomiast niewystarczające. Musisz wyodrębnić obszary, które są dla Ciebie istotne i napisać jakbyś chciał, aby wyglądały. 

 

 W terapii Gestalt obszary te ukazuje pentagram Gingera. Mówi on, że każdy z nas żyje w pięciu wymiarach: fizycznym, psychicznym, umysłowym, duchowym i relacyjnym. Pierwsze cztery dotyczą nas samych, a ostatni, naszego życia w społeczeństwie (relacje z partnerem, partnerką, żoną, mężem, dziećmi, rodziną, przyjaciółmi, znajomymi spoza pracy, znajomi z pracy, nasza rola w społeczeństwie).

 

 Oprócz powyższych, możesz dodać też inne, jak praca, finanse, czas wolny, jakość życia (rzeczy, którymi się otaczasz, dom, itp.) lub jeszcze inne, które nie wymieniłam, a które są dla Ciebie istotne. 

 

 Pamiętaj o jednej rzeczy. Wszystkie obszary wspomniane powyżej są ze sobą połączone i wzajemnie na siebie oddziałują. Braki, niedostatki, problemy w jednym z nich, mogą wpływać na pozostałe. Dla przykładu, jeśli jesteś zmęczony i przez dłuższy czas nie zadbasz o odpoczynek może to sprawić, że będziesz bardziej rozdrażniony, mniej skoncentrowany. Coraz mniejsze rzeczy będą Cię denerwować, stresować. Być może zaczniesz popełniać błędy, łatwiej popadać w konflikty, co może mieć wpływ na dalsze relacje w pracy i poza pracą.

 

 Tak więc warto zadbać o równowagę pomiędzy wszystkimi obszarami. To nie znaczy, że  każdemu obszarowi musisz poświęcić tyle samo uwagi i tyle samo czasu. Z pewnością pewne aspekty są dla Ciebie ważniejsze, a inne mniej istotne. Chodzi o to, aby zadbać o każdą część swojego życia w zależności od jej ważności. Tak, byś pod koniec dnia mógł powiedzieć „Jestem zadowolony z tego jak spędziłem ten dzień”.

 

 Czy warto znaleźć Swoje Miejsce na Ziemi?

 

 Może się to wydawać pytaniem retorycznym. Natomiast jest coś, co może sprawiać, że zostajemy w miejscu, które nie do końca nam pasuje. Co to jest? To wysiłek, jaki należy włożyć, aby dojść tam gdzie się chce, to lęk przed porzucenia tego co jest znane i w pewnym sensie wygodne (bo znane), to lęk przed konfrontacją z samym sobą.

 

 Tak, podróż czasami może być trudna. A co jest jej plusem? Wzrastające poczucie zadowolenia i spełnienia, pomimo niedogodności. Te uczucia pojawiają się już w czasie drogi, zanim osiągniemy cel. Na początku są to chwile, które zaczynają się zdarzać coraz częściej, aż w pewnym momencie zorientujesz się, że ŻYCIE CIĘ CIESZY. Tylko tyle i aż tyle.

 

 Czy chcesz wyruszyć w podróż do Swojego Miejsca na Ziemi? 

 

 Dla inspiracji podam Ci cytat: „Stojący w porcie statek jest bezpieczny, ale statków nie buduje się po to, aby stały w portach” Grace Hopper.


 Znasz już zyski i niedogodności. WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE.

  

 Potrzebujesz mojego wsparcia i towarzyszenia Ci? Zapraszam Cię – umów się na konsultacje.

 

 Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu

 

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt