Przeskocz do treści

Artykuł daje wskazówki jak przekształcić pragnienia, które pozbawiają nas energii, w te, które energię dodają

 W artykule „Potrzeba, Pragnienie, Pragnienie-potrzeba – Czym się różnią i Czy Nam Służą?” pisałam o tym, że pragnienie przekształcone w potrzebę generuje dużo napięcia i innych uczuć takich jak złość, frustracja, smutek, strach, a uczucie satysfakcji jest bardzo ulotne. Dodatkowo odczuwamy dużo presji („muszę to mieć”) co sprawia, że możemy nie dostrzegać pewnych rzeczy i robić coś za wszelką cenę: swoją lub kogoś. Czy warto mieć takie pragnienie-potrzebę? Czy warto się tak spalać? Odpowiedzieć sobie musi już każdy sam.

 Czy w takim razie lepiej nie mieć pragnień? Oczywiście, że warto. One sprawiają, że życie staje się ciekawsze, radośniejsze. O co w takim razie chodzi? O to, aby mieć pragnienia, w których jest swoboda i lekkość, zamiast pragnień-potrzeb, które generują presję i stres.

 Czy można zatem przekształcić pragnienie-potrzebę w pragnienie? Tak. Jak to zrobić? Poniżej podam wskazówki. Zanim jednak do nich przejdę chciałam powiedzieć, z czego takie pragnienie-potrzeba może wynikać.

Przyczyny odczuwania „pragnień-potrzeb”

 Pragnienie-potrzeba to pragnienie przekształcone w potrzebę. Innymi słowy coś bez czego możemy się obejść, staje się niezbędne, a przynajmniej takie mamy wrażenie. Pojawia się napięcie, strach. Mówimy „muszę mieć te buty (choć mamy ich wiele)”, „muszę być z …., bez niego/niej sobie nie poradzę”, „musi mnie zaakceptować”, „zrobię wszystko, żeby ta grupa mnie przyjęła”, itp.

 A teraz wyobraźmy sobie dwie sytuacje. W pierwszej z nich zobaczmy małe dziecko. Ono potrzebuje mieć buty, ono potrzebuje być z kimś, kto się nim zaopiekuje i zaakceptuje go. W przeciwnym razie nie poradzi sobie i jego byt będzie zagrożony.

 To nasze „muszę” może pochodzić właśnie z tego okresu, kiedy byliśmy mali i w jakimś momencie nie dostaliśmy tego co potrzebowaliśmy. Mogło to być jakieś pojedyncze wydarzenie lub szereg wydarzeń, które wtedy były dla nas zagrażające. Gdy teraz „musimy mieć coś lub być z kimś”, podświadomie możemy wracać do tego okresu, gdzie to było dla nas niezbędne. Tak więc świadomie myślimy, że reagujemy na sytuację z tu i teraz, a podświadomie cofamy się do przeszłości.

 A teraz druga sytuacja. Cofnijmy się do okresu, kiedy to człowiek żył w plemieniu. Wyobraźmy sobie, że nagle jedna osoba zostaje oskarżona i wygnana. Dostaje łuk i kilka strzał. I tyle. Co to dla niej oznacza? Życie poza plemieniem jest dla niej zagrażające. Nie ma gdzie mieszkać, co jeść, dookoła jest pełno dzikich zwierząt, które w każdej chwili mogą zaatakować, a ona nie ma nikogo do pomocy.

 Gdy odczuwamy strach przed byciem odrzuconym przez grupę może on pochodzić właśnie z tych zamierzchłych czasów. Gdy obawiamy się tego, że grupa nas nie zaakceptuje, podświadomie możemy wracać do tamtych czasów. Nagle zaczyna nam się wydawać, że bez tej grupy nie przeżyjemy.

 To są dwie prawdopodobne przyczyny. Czy jest ich więcej? Na pewno tak. Wiec jeśli powyższe wytłumaczenia nie rezonują z Tobą, śmiało znajdź inne.

Jak zmienić pragnienie-potrzebę w zwykłą potrzebę

 Teraz wracam do obiecanych wskazówek. Możesz je zrobić wszystkie, kilka lub jedną. Do dzieła!

1.  Zapytaj siebie „Czy naprawdę muszę to mieć?”.

 Czasem odpowiedź tylko na to jedno pytanie może nas uwolnić. Nagle może się okazać, że możemy bez tego żyć. Puff, presja znika. Pojawia się ulga. W ciele czujemy lekkość, więcej przestrzeni, łatwiej nam oddychać.

2.  Zastanów się „Co takiego się stanie, gdy tego nie dostanę?”

 Nazwij konkretnie czego się boisz, np. „boję się, że sobie nie poradzę sam, bo mam mało płatną pracę” i zastanów się co możesz zrobić, np. „poszukam lepiej płatnej pracy”.

 Jeśli jako odpowiedź pojawia Ci się „nie przeżyję bez tego”, natomiast nie możesz tego do końca uzasadnić (fakty mówią co innego, a uczucia co innego), prawdopodobnie Twoja podświadomość kieruje Cię do różnych doświadczeń z przeszłości o których pisałam wcześniej (czasem takich, których nie pamiętamy). W takim wypadku przypomnij sobie, że nie jesteś już dzieckiem czy członkiem plemienia. Teraz nawet jeśli nie kupisz sobie butów czy zostaniesz odrzucony, poradzisz sobie. Jesteś dorosły i masz wiele mocnych stron, które sprawiły, że przeżyłeś, pomimo różnych życiowych trudności. Tak więc czemu teraz nagle masz sobie nie poradzić?

 Jeśli powyższe nie pomaga, warto zastanowić się nad konsultacją z terapeutą. Czasem niektóre wydarzenia z przeszłości są tak silne, że potrzeba wsparcia, aby uzdrowić dane wspomnienia i  uwolnić się od nich.

3.   Zaakceptuj to, że teraz tego nie masz oraz to, że być może nigdy tego nie dostaniesz.

Trudne, co? Wydaje się wbrew logice. Pojawia się pytanie „Czy jeśli zaakceptuję to, nie będzie to równoznaczne z poddaniem się lub tym, ze przyciągnę ten scenariusz?” Otóż nie. Akceptacja nie jest równoznaczna z poddaniem się. Dzięki niej uwalniasz się od presji. Pamiętaj, masz ograniczoną ilość energii, którą możesz wydatkować. Gdy czegoś bardzo chcesz, większa część Twojej energii jest zabierana przez napięcie i przez emocje, które się pojawiają. Zostaje mała część, która może być spożytkowana na działanie. Gdy presja znika, pojawia się ulga i więcej energii, którą możesz użyć do realizacji pragnienia.

 W akceptacji chodzi o zostawienie intencji „Chcę to mieć, zrobić czy być z kimś” i równocześnie porzucenie przywiązania do efektu „Nie muszę tego mieć”. Może to brzmieć następująco:

 „Akceptuję to, że mogę tego nigdy nie dostać. Boję się (jeśli rzeczywiście się boisz), natomiast wierzę, że bez tego sobie poradzę. Zrobię to co mogę, a resztę oddam Bogu (Sile Wyższej, Wszechświatowi, itp.). Jeśli tego nie dostanę, być może tak jest dla mnie lepiej, a za rogiem może czeka na mnie coś jeszcze lepszego”.

 Akceptacja zazwyczaj nie przychodzi od razu. To proces. Twoje „wewnętrzne dziecko” może się bronić, bo cały czas się obawia. Tak więc przytul je i powiedz mu, że się nim zaopiekujesz. Tak, żeby poczuło się bezpieczne.

 A jeśli pojawi Ci się presja, że „musisz zaakceptować, że tego nie dostaniesz”? Pierwszą rzeczą będzie pogodzenie się z tym, że na razie nie możesz zaakceptować. Kluczem jest pogodzenie się z tym, że w tym momencie jest jak jest. Możesz sobie powiedzieć „Teraz nie mogę jeszcze tego zaakceptować, natomiast chcę to zrobić.”.

 Paradoksalnie, akceptacja rzeczywistości i tego, że nasze pragnienie może się nie zrealizować, daje większą szansę na jego spełnienie, choć oczywiście nie gwarantuje tego. Natomiast, nawet jeśli zyskałbyś tylko uwolnienie się od presji, to choćby dla tego, czy nie jest warto odpuścić (zaakceptować)?

 Tak więc jeśli odkryjesz w sobie pragnienie, które Cię wypala od środka a nie karmi, być może stało się ono potrzebą. Zastanów się czy nie warto się tym zająć.

 Jeśli chcesz popracować wspólnie nad przemianą pragnienia-potrzeby w pragnienie i nad akceptacją, zapraszam Cię na konsultacje.

 Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

Artykuł mówi o blokadach, które sprawiają, że nie inicjujemy zmian oraz daje wskazówki jak sobie z tymi blokadami radzić.

 Czy marzysz o czymś i zostawiasz to w świecie marzeń? Chcesz coś zacząć i odkładasz to na później? Czy może zaczynasz coś i to zaraz porzucasz?

 Jeśli tak, to najprawdopodobniej albo tak naprawdę tego nie chcesz, albo w tym momencie jest coś ważniejszego dla Ciebie albo masz pewne blokady, które przeszkadzają Ci w pójściu za głosem serca czy intuicji. W tym artykule zajmę się właśnie tymi blokadami.

 Co może nas blokować?

 Poniżej przedstawię najczęstsze przeszkody, które mogą sprawiać, że nie wyruszasz w swoją drogę lub zaraz na wstępie rezygnujesz.

      1.    Obawa przed koniecznością poświęcenia się temu bez reszty oraz koniecznością zrezygnowania z pewnych rzeczy.

 Z pewnością wchodząc na ścieżkę zmiany trzeba będzie przeznaczyć na to czas, co oznacza że będziesz musiał zrezygnować z czegoś innego. Jest to naturalne. Natomiast pamiętaj! Możesz, ale nie musisz skakać na głęboką wodę i poświęcać się tylko temu. Jest jeszcze inna opcja – wprowadzanie zmiany małymi krokami. Każdy z wyborów ma swoje wady i zalety. Który wolisz?

 2.    Niechęć do konfrontacji z bólem i trudnymi emocjami

 Zmiana wiąże się ze zmierzeniem się z różnymi emocjami. Będą się one pojawiać w trakcie. Niektóre z nich mogą być nieprzyjemne. Pamiętaj jednak! Jakakolwiek emocja by się nie pojawiła, każda niesie ze sobą ważną informację: może mówić ci, że co si brakuje – po to żebyś zadbał o swoją potrzebę, może mówić ci czego się obawiasz – żebyś może bardziej się przygotował, itp. Dlatego ważne jest, abyś odczytał tą informację i zastanowił się jakich kroków ona od ciebie wymaga.

 3.    Strach przed brakiem akceptacji ze strony innych.

 „A co jeśli innym nie spodoba się „nowy ja” lub mój „nowy styl życia”? „ A co jeśli inni pomyślą że jestem samolubny?”, „ A co jeśli będę się zbytnio wyróżniał?”. „A co jeśli mnie odrzucą?”.  Te i może inne pytania mogą pojawiać  się w naszych głowach. Jesteśmy ludźmi i żyjemy z ludźmi, więc takie pytania są naturalne. Natomiast zastanów się nad tymi obawami. Jak bardzo są realne? Jest mało prawdopodobne, że wszyscy Cię odrzucą. Te osoby, którym na Tobie zależy, być może (choć tak nie musi być) na początku będą kręcić nosem, natomiast z czasem zaakceptują Twój wybór i nowego Ciebie. Pamiętaj, Twoja zmiana, sprawia, że inni wokół siebie też się muszą zmienić, jeśli chcą Ci dalej towarzyszyć. Tak więc uzbrój się w cierpliwość. Co do tych osób, którym nie będzie pasować Twoja zmiana, być może czas na to, aby ograniczyć czas spędzany z nimi lub powiedzieć „do widzenia”. Niektóre przyjaźnie, znajomi nie są na całe życie.

 4.     Lęk o finanse

 Powyższy lęk jest uzasadniony, gdyż musimy mieć za co żyć. Ważne żeby nie stał się przeszkodą, a wskazówką do tego jakie kroki podjąć by się zabezpieczyć finansowo. Koszty mogą być różne. Jeśli chcemy się rozwijać musimy mieć pieniądze na kursy, książki, itp. Musimy mieć też za co jeść, gdzie mieszkać, opłacać rachunki. Jest to szczególnie ważne, np.: gdy chcemy zrezygnować z obecnej pracy i dopiero zacząć rozwijać nowy biznes, czy też zacząć szukać swojej drogi. Zadaj sobie wtedy pytania: „Ile czasu chcę sobie dać na rozwinięcie mojego pomysłu”, „Ile pieniędzy muszę mieć by czuć się bezpiecznie przez ten czas?”. I zacznij zbierać. Możesz też zacząć budować inne umiejętności, które będą przydatne na nowej ścieżce.

 5.    Obawa przed porażką

 „A co jeśli nie dam rady?”, „A co jeśli zaufam intuicji i sercu i mi nie wyjdzie?”, „A co jeśli okaże się, że to nie jest to, co chciałem?”, „A co jeśli tylko stracę czas?”. Podczas drogi lub na jej końcu, może okazać się, że to jednak nie to. Nawet jeśli tak się stanie, nie nazwałabym tego porażką i stratą czasu. Każde doświadczenie nas czegoś uczy: zdobywamy nowe umiejętności, poznajemy nowych ludzi, miejsca. Możemy też w trakcie przeżywać jakieś radosne momenty, które będziemy pamiętać do końca życia. A jeśli naprawdę żadnego z tego co wymieniłam nie doświadczymy? Wierzę, że “nie udało nam się”, bo musieliśmy się nauczyć, czegoś co będzie nam potrzebne aby doświadczyć coś jeszcze lepszego. Tak więc wyciągnijmy wnioski na przyszłość z tego co nas spotkało i ruszmy w dalszą drogę.

 Dam Ci jeszcze jedną wskazówkę. W momencie gdy czegoś chcesz i obawiasz się “porażki”, w podjęciu decyzji, pomocne może być pytanie: Czego będziesz bardziej żałował? Tego, że nie spróbowałeś? Czy tego, ze spróbowałeś (nawet jeśli okazałoby się, że to nie to)? 

 6.    Przekonanie, że „ Na zmianę jest już za późno”

 Czyżby? Kto tak Ci powiedział? Zmiana jest jedyną stałą częścią. Świat oraz my będziemy się zmieniać do końca naszych dni. Nieważne w jakiem wieku jesteś, zadaj sobie pytanie: „ Czy wolę żyć tak jak teraz czy zacząć zmianę?”. Jak będę się czuł gdy ta zmiana nastąpi?”. Wybór należy do Ciebie.

 To są najczęstsze blokady, które powstrzymują nas przed rozpoczęciem, lub sprawiają że wycofujemy się zaraz po tym jak podejmiemy decyzję.

A ty jakiej zmiany chcesz (dotyczącej ciebie)?

Czy coś stoi Ci na przeszkodzie?

Jeśli tak, co to jest? 

Jak możesz sobie z tym poradzić?

Chcesz dokonać zmiany? Kup e-book “Wyrusz do Twojego Miejsca na Ziemi. Odnajdź to co naprawdę pragniesz, stwórz plan i zacznij go realizować”

Zamiast e-booka wolisz rozmowę? Umów się na konsultacje – osobiście lub online.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

 

  W drodze do Swojego Miejsca na Ziemi czy też w drodze do realizacji jakiegokolwiek innego celu możemy zacząć zauważać, że nie realizujemy swojego planu lub że tracimy motywację. Warto wtedy zatrzymać się i zastanowić nad przyczyną. Znalezienie jej pomoże Ci znaleźć adekwatne rozwiązanie. Jeśli zamiast tego nadal będziesz parł do przodu, obawiam się, że na dłuższą metę nie będzie to dla Ciebie korzystne.

 Poniżej przedstawię Ci kilka prawdopodobnych przyczyn oraz podam przykłady działań, które można zastosować, aby rozwiązać problem. Natomiast może być ich więcej niż te, które wskazałam poniżej.  

 Dlatego pamiętaj, zarówno przyczynę jak i rozwiązanie zawsze zweryfikuj sam ze sobą.  Usiądź na chwilę w spokoju i wsłuchaj się w swoje emocje i ciało. One wskażą Ci drogę. Pamiętaj! Wsłuchanie się w emocje nie jest równoznaczne z reagowaniem pod ich wpływem czy pogrążaniem się w nich (ale o tym w osobnym artykule).

A więc jakie mogą być przyczyny?

     1.    Wziąłeś na siebie zbyt dużo względem Twojego planu dnia

 Czasami tak bardzo nam zależy na dotarciu do celu, że ustalamy plan, bez większego zastanowienia, czy jest on realny patrząc na nasze codzienne obowiązki. Na początku nie dostrzegamy tego, gdyż mamy dużo energii. Jesteśmy napędzani wizją spełnionego już marzenia. W pewnym momencie zaczynamy odczuwać zmęczenie. Jednego dnia rezygnujemy z naszego planu, potem zdarza się to coraz częściej. Plan powoli zaczyna się sypać.

 Co zrobić? Zmniejsz tempo i dostosuj je do swojego planu dnia lub zrezygnuj z czegoś innego na rzecz swojego celu.

2.    Nie widzisz efektów

 Realizacja niektórych celów, szczególnie tych długoterminowych wymaga czasu. Czasami też te krótkoterminowe okazują się, że nie są tak krótkoterminowe jak się wydawały. To może spowodować, że na jakimś etapie widząc, że robimy dużo a celu jeszcze nie osiągnęliśmy, zaczynamy się zniechęcać, wątpić w siebie. Przechodzi nam ochota, żeby kontynuować nasze działania.

 Co zrobić? Podziel cel na mniejsze etapy – efekty przyjdą szybciej i będziesz widział zmiany. Nagradzaj siebie za te osiągnięcia. Warto też w momentach zniechęcenia przypomnieć sobie dlaczego zdecydowałeś się na ten cel – to może Ci dać siłę by iść dalej. Skup się też na tym, czego się uczysz i kogo lub co poznajesz na drodze do celu. Zacznij cieszyć się samą drogą. 

     3.    Istnieje jakiś inny obszar Twojego życia, który  jest ważniejszy

 Czasem ustalając cele nie weryfikujemy jak ich realizacja wpłynie na inne obszary naszego życia. Nagle gdy zaczynamy wcielać plan w życie okazuje się, że wpływa to negatywnie na inną sferę. Może się okazać, że ważniejszą od tego celu, który sobie ustaliliśmy.

 Co zrobić? Zastanów się jak ważne są oba obszary (na skali od 1 do 10). Rozważ różne strategii – ich wady i zalety a potem zmień odpowiednio swój plan działania. Być może nie chodzi o to żeby zrezygnować całkowicie z jednego obszaru. Może wystarczy znaleźć trzecie rozwiązanie, które łączy oba obszary, w sposób, który nie koliduje ze sobą.

     4.    Twój cel jest tak naprawdę celem kogoś innego

 Niektóre nasze cele mogły zostać nam przekazane przez kogoś innego. Zazwyczaj dzieje się to podczas naszego dzieciństwa, kiedy nieświadomie przejmujemy to co dorośli nam mówią. Zaczynamy wierzyć, że to są nasze cele. Natomiast, gdy przystąpimy do ich realizacji, może się okazać, że zamiast radości pojawia się smutek czy złość (pojawienie się tych emocji nie zawsze oznacza, że cel nie jest nasz, emocje te mogą wskazywać też na inne przyczyny). Nagle odkrywasz, że wcale nie chcesz tego robić. Ty chcesz coś innego.

 Co zrobić? Jeśli cel rzeczywiście nie jest Twój, to zastanów się czy nie warto zrezygnować. Możesz też zastanowić się nad korzyściami i stratami jakie wiążą się z kontynuacją celu. Być może korzyści okażą się na tyle duże że warto go kontynuować? Albo jednocześnie zająć się tym co odkryłeś że chcesz i tym co teraz robisz? Opcji jest wiele. Każda ma swoje plusy i minusy.  Decyzja należy do Ciebie co wybierzesz.

     5.    Twoje marzenia kolidują z marzeniami innych osób

 Czasem nasz cel może uwzględniać też inne osoby. Problem pojawia się, gdy ta osoba nie widzi się w tym miejscu, gdzie my ją widzimy.

 Co zrobić? Przede wszystkim porozmawiaj szczerze z Tą osobą. Powiedz jej co Ty chcesz i wysłuchaj co ona chce. Jeśli jej plany są inne, być może jest trzecie rozwiązanie, które łączy Twoje i jej plany. A jeśli nie ma? Opcji jest kilka. Możesz ułożyć sobie inne plany. Możesz przekonywać tą osobę, żeby zmieniła poglądy. Albo możesz kontynuować realizację celu sam i mieć nadzieję, że kiedyś ta osoba zmieni zdanie. Jeśli zdecydujesz się na jedną z dwóch ostatnich opcji to daj sobie określony czas, po którym odpuść, jeśli ta osoba nie zmieni poglądu. Wiem, to może zaboleć, możesz się rozczarować. Natomiast jeśli ktoś naprawdę ma inne marzenia, cele, plany, to i tak prędzej czy później będziesz musiał się z tym zmierzyć. 

     6.    Nasi wewnętrzni przeciwnicy 

 Czasem najwięksi nasi przeciwnicy to my sami: nasz wewnętrzny krytyk lub niedowiarek, którzy mówią np.: „przecież to się nie uda”, „nie zasługujesz na to”, „i ty wierzysz w te marzenia?”, „to strata czasu” , „nie możesz być szczęśliwy”, „nie możesz być szczęśliwszy niż”, itp. Ci „przeciwnicy” zazwyczaj są z nami od dzieciństwa, kiedy to nieświadomie, bez weryfikacji, przyjęliśmy od innych lub na podstawie naszych doświadczeń różne przekonania. Wtedy naszym celem była ochrona nas samych. Niestety to co było zasadne kiedyś, teraz może działać na naszą niekorzyść.

 Co zrobić? Najważniejsze jest zauważyć te przekonania. Potem zweryfikuj skąd się one wzięły. Uzdrów to wspomnienie. Odpowiedz sobie jakie Ty teraz masz zdanie na ten temat. Jeśli inne, podziękuj swojemu sabotażyście (pamiętaj, chciał dobrze dla Ciebie wtedy) i powiedz, że ty już wierzysz w coś innego i od tej pory to ty będziesz decydował a nie on.

 Pamiętaj! Praca z przekonaniami trwa. Jeśli przekonanie masz od dzieciństwa, jego przeformułowanie i zmiana zachowania wymaga czasu. Czasem potrzebne jest też wsparcie terapeuty.

                                                                                              ***

 Znasz już przyczynę? Masz już rozwiązanie? Jeśli nie, usiądź w ciszy i wsłuchaj się w swoje emocje.

 Powodzenia w dalszej podróży!

 Potrzebujesz mojego wsparcia i współtowarzyszenia Ci w swojej podróży? Zapraszam Cię – umów się na konsultacje

 Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

 Celem tego artykułu jest zachęcenie Cię do refleksji na temat jaki jest Twój styl realizacji celu i do podjęcia kroków jeśli okaże się, że Twój obecny styl Ci nie służy.

 Zanim jednak to zrobisz, zapraszam Cię do krótkiej opowieści.

 W poniższych sytuacjach osoby i zdarzenia są fikcyjne. W opowieści użyłam rodzaju męskiego, ze względu na słowo “bohater”, natomiast każde poniższe zachowanie może być przypisanego zarówno do kobiet jak i do mężczyzn.  

 Bohaterowie naszej opowieści startowali w konkursie i wygrali wycieczkę na Camino de Santiago. Jest to szlak pielgrzymkowy, który, w zależności od długości trasy, trwa od 4-ech do 31 dni. Organizator pokrył koszty podróży, jedzenia i noclegu. Ich zadaniem było przejść tą trasą.

 Bohater A na początku się ucieszył. Zawsze chciał iść tym szlakiem. Potem spojrzała na mapę, zaczęła czytać opinie. Zorientował się, że będzie to wymagało dużo wysiłku i niewygody. Zrezygnował.

 Bohater B spakował się i z radością wyruszył. To było jego marzenie. Natomiast z każdym krokiem radość malała. Ciałem był na drodze, a duszą błądził w innym miejscu. W pewnym momencie uświadomił sobie, że ta wycieczka to było marzenie kogoś innego a nie jego.

 Bohater C pojechał i od pierwszego dnia robił selfie na tle różnych widoków, z różnymi ludźmi i umieszczał je w mediach społecznościowych. Pisał jakie super miejsca widzi i jakich cudownych ludzi poznaje, a trasa to „pestka”. Na zdjęciach zawsze był uśmiechnięty. Prawda była taka, że bywało różnie. Czasem był zmęczony, czy miał gorszy humor. Ale to pomijał. Chciał zaimponować innym.

 Bohater D, spakował się i ruszył. Szedł szybko, aby pierwszy dotrzeć do celu. Ustalił sobie rutynę dnia. Wstawał o 7-mej, jadł śniadanie i ruszał w drogę. Po drodze jadł szybko obiad i dalej ruszał w drogę. Mijał domostwa, miejsca, które urzekały go swoją urodą, ludzi, do których chciał zagadać. Natomiast nie miał czasu, żeby się zatrzymać. Musiał przecież przejść 35 kilometrów dziennie. Tak jak zaplanował. W miarę upływu drogi, zaczynał czuć zmęczenie, ale nadal trzymał się swojego planu. W końcu nie był w stanie iść tyle ile zaplanował. Bąble na nogach zbyt bolały. Poza tym był wyczerpany. Bardzo. Poprosił kogoś o pomoc, aby podwiózł go, bo stwierdził, że sam nie da rady dojść.

 Bohater E, podobnie jak Bohater D, miał swój plan na tą podróż. Pobudka, śniadanie i marsz 35 kilometrów. Nie interesowało go to, co po drodze. Ważny był cel. Natomiast rutyna i ilość kilometrów, które obiecał sobie, że dziennie przejdzie, zaczynały dawać się we znaki. Był coraz bardziej zmęczony. Jego ciało wołało o odpoczynek. Jednak ignorował to. W końcu musiał zwolnić. Dotarł do celu zmęczony, zły i sfrustrowany. Nawet nie miał siły się z niego cieszyć.

 Bohater F ucieszył się i od razu zaczął przygotowywać się do wycieczki. Gdy dotarł na miejsce zrobił głęboki oddech i rozejrzał się. Zobaczył piękne wzgórza i przez chwilę rozkoszował się ich widokiem. Co do trasy, podzielił drogę na małe etapy. Wziął pod uwagę swoje możliwości oraz to, że chciał jak najwięcej zobaczyć podczas podróży. Z reguły realizował swój plan, natomiast modyfikowała go gdy np. czuł się zmęczony, lub gdy spotkał ludzi, z którymi chciał dłużej porozmawiać, czy gdy zobaczył widok lub ciekawe miejsce, gdzie warto było zatrzymać się dłużej lub po prostu gdy czuł, że chce usiąść i podumać. Czuł się radosny i w pełni sił. Po drodze minął Bohatera D i sprowadził dla niego pomoc. Minął też Bohatera E. Mimo, że się nie spieszył pierwszy dotarł do celu. 

 Pozostaje jeszcze druga część historii – co było potem. Każdy z naszych bohaterów wyciągnął pewne wnioski.

 Bohater A żałował, że zrezygnował. Zmienił później zdanie, ale było już za późno. Szansa przepadła. Postanowił sobie, że od tej pory, jeśli coś będzie bardzo chciał, będzie realizował to i nie będzie się zniechęcał. Być może będzie wykonywał tylko małe kroczki, natomiast woli codziennie stawiać jeden krok niż zostać w miejscu, w którym nie chce być.

 Bohater B dokończył podróż, choć nie sprawiła mu ona zadowolenia.  Żałował, że pojechał. Choć z drugiej strony dowiedział się czegoś ważnego, a mianowicie, że nie wszystkie jego cele, są tak naprawdę jego celami. Po powrocie postanowił sobie, że zweryfikuje wszystkie swoje marzenia i cele.  I od tej pory będzie realizował tylko te, które są zgodne z nim.

  Bohater C zakończył drogę zmęczony. Był zmęczony udawaniem. Postanowił, że po powrocie opowie też o trudnościach. Może na początku tylko w zaufanym kręgu. A potem, krok po kroku chce dalej zrzucać z siebie ten ciężar doskonałości, który nie jest możliwy do zrealizowania.

 Bohater D był smutny i zły że nałożył sobie takie tempo. Ani nie doszedł do celu, ani nie zobaczył nic po drodze. Postanowił sobie, że od teraz będzie bardziej wsłuchiwać się w siebie i reagować na to co chce i potrzebuje w danym momencie.  

 Bohater E, gdy dotarł już na miejsce i zobaczył uśmiechnięte twarze zaczął zazdrościć tym ludziom. Też tego chciał. Cieszyć się drogą i osiągnięciem celu. Zamiast tego był zły i zmęczony. Postanowił sobie, że będzie wyznaczał sobie bardziej realistyczne plany oraz odpoczynek w ciągu dnia.

 Bohater F był bardzo zadowolony i dumny z siebie. Cała podróż od samego początku była dla niego ciekawym doświadczeniem. Zobaczył tak wiele, poznał tylu ludzi. Z niektórymi wymienił się nawet kontaktami. Dowiedział się też wiele o sobie. „Więcej takich doświadczeń” – pomyślał. 

 Mimo że droga była ta sama, to każdy z bohaterów przeszedł ją inaczej. Dla większości podróż nie okazała się przyjemna. Niektórzy nawet na nią nie wyruszyli. Natomiast na koniec każdy z bohaterów zrobił coś bardzo ważnego. Wszyscy wyciągnęli wnioski ze swoich doświadczeń, które zamierzali wdrożyć w codziennym życiu.

 Mogli się zatrzymać na uczuciu żalu, złości czy zazdrości. Jednak zdecydowali się iść o krok dalej. Wsłuchali się w informacje jakie kryły się pod ich emocjami i zareagowali na to.

 Pamiętaj, jakiekolwiek doświadczenie by nie było, możesz z niego wyciągnąć wnioski, które mogą polepszyć Twoje życie w przyszłości.

 To teraz wracamy do Ciebie. Nie musisz tak jak powyżsi bohaterowie, wyruszać w taką podróż. Możesz usiąść teraz i zastanowić nad Twoim stylem realizacji celu. Przygotowałam dla Ciebie parę pytań.

Jaki jest Twój styl realizacji celu? Który z bohaterów był Ci najbliższy? A może było po trochę z dwóch?

Jakie są zalety, a jakie wady Twojego stylu?

Czy chcesz coś zmienić w swoim stylu?

Co chcesz zmienić?

Jaki pierwszy krok możesz zrobić w kierunku zmiany?

  To tyle z mojej strony. Owocnego rozmyślania i wdrażania przemyśleń w życie.

  Potrzebujesz mojego wsparcia i współtowarzyszenia Ci w swojej podróży? Zapraszam Cię – umów się na konsultacje.

  Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu. 

  Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

  Czy uważasz, ze marzenia się spełniają i możesz żyć życiem, w którym czujesz się spełniony? 

 

 Według mnie marzenia się nie spełniają. ???? Wierzę natomiast, że to my spełniamy nasze marzenia. Aby zrealizować je, potrzebne jest nasze zaangażowanie. Dlatego też poniżej przedstawię Ci strategię co zrobić, aby zbudować spełnione życie.

 

 Gdzie jestem teraz?

 

 Tak jak w każdej podróży na początku musisz wiedzieć gdzie się znajdujesz w tym momencie w życiu. Jak to zrobić?


1.  Wypisz sobie obszary Twojego życia (możesz je znaleźć w artykule „Jak Odnaleźć Swoje Miejsce na Ziemi”).


2.  Napisz jak ważny jest dla Ciebie każdy z obszarów.


3. Na skali od 1 do 10 zaznacz jak bardzo czujesz, że się spełniasz w danym obszarze, gdzie 1 oznacza „nie spełniam się” a 10 „spełniam się w 100%”

 

 Gdzie chcę być?

 

  W podróży trzeba wyznaczyć sobie cel. Tak więc kolejny krok to zdefiniuj gdzie chcesz być.

 

     4.  W obszarach gdzie zaznaczyłeś mniej niż 10 napisz, jak by wyglądało Twoje życie,  gdybyś czuł się w spełniony. Możesz też opisać jak wygląda Twój  idealny dzień/tydzień w jak największych szczegółach. Uwzględnij w nim wszystkie obszary Twojego życia.

 

 Mała wskazówka:

 – użyj czasu teraźniejszego „ Jestem zdrowy i wysportowany” czy „ Codziennie ćwiczę 10 min” zamiast przyszłego „Będę zdrowy” lub zamiast „Chcę być zdrowy”.

 – pisz w języku pozytywnym – „ Jestem zadowolony”, zamiast „nie czuję smutku”.

 

WAŻNE! Przy konfrontacji z tym jak jest a jak chcesz, żeby było mogą się pojawić różne uczucia: żal, smutek, złość. Uznaj je, że są. Daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz. Podziel się uczuciami z kimś. Jeśli uznasz, że potrzebujesz profesjonalnej pomocy idź do terapeuty.

 

     5.    Zadbaj o ekologię celów. Sprawdź czy realizacja jednego nie wpłynie negatywnie na inny. Jeśli tak, zastanów się czy tego właśnie chcesz. Jeśli nie to zmień swoją wizję w danym obszarze na taką, która będzie dla Ciebie dobra. 

 Podam Ci tu przykład. Być może postanowiłeś, że chcesz bardziej spełniać się w pracy, co będzie się wiązać z tym, że będziesz musiał spędzać tam więcej czasu. Natomiast wpłynie to negatywnie na czas spędzany z rodziną, który jest też dla Ciebie ważny.  To co warto abyś zrobił, to decyzja co jest bardziej istotne i dostosowanie swojej wizji i planu. Być może postawisz na rodzinę albo na pracę. A może jeśli okaże się, że oba obszary są dla Ciebie znaczące – znajdziesz trzecie rozwiązanie – inną pracę w której się i spełniasz, i masz dużo wolnego czasu, który możesz spędzić z rodziną.

 

       6. Wyobraź sobie siebie samego, jak się czujesz gdy jesteś spełniony w danym obszarze i we wszystkich obszarach z osobna. Oprócz uczuć, dołącz do tej wizualizacji jak najwięcej wrażeń zmysłowych. Powtarzaj to codziennie po przebudzeniu lub przed zaśnięciem.

 

 Dlaczego tak ważne jest, aby używać czasu teraźniejszego i wizualizować to? Nasz mózg nie jest w stanie rozróżnić rzeczywistości od wyobrażeń. Gdy mówisz o czymś jakby się to działo teraz i wizualizujesz to, co chcesz by się wydarzyło – pokazujesz umysłowi obrazy i stany emocjonalne, których chcesz doświadczać. Umysł traktuje to jako prawdę. To sprawi, że będzie Ci łatwiej realizować cele.


   Strategia

 

   Wiesz już gdzie jesteś i gdzie chcesz być. Teraz czas na działanie.

 

     7.    Wybierz jeden lub dwa obszary, które są dla Ciebie ważne i najbardziej chcesz je zmienić. Dlaczego nie wszystkie naraz? Jest kilka argumentów.

 W artykule „ Jak Odnaleźć Swoje Miejsce na Ziemi” pisałam o tym, że każdy obszar wpływa na pozostałe. Prawdopodobne jest więc, że poprawa w jednym spowoduje zmiany w innym, więc warto zająć się w pierwszej kolejności tym obszarem, którego zmiana spowoduje największe zmiany w innych.

 Kolejnym argumentem jest to, że obecnie każdy jest zabiegany i ma mało czasu. Jeśli wybierzesz, że chcesz zmienić wszystko
naraz możesz nie wyrobić się. A z każdym niewykonanym krokiem będziesz tracił zaufanie do siebie i frustrował się tym, że nic nie idzie do przodu. A przecież zupełnie nie o to chodzi.

 

      8.    Przygotuj plan. W zależności od tego jak bardzo lubisz planować możesz przygotować strategię lub po prostu zastanowić się jaki pierwszy krok musisz wykonać by wyruszyć w swoją drogę do spełnienia w życiu. Jak go wykonasz to zaplanujesz następny. I znów powołując się na nasze zabieganie, zaplanuj małe kroki, które wiesz, że będziesz mógł wykonać. Według mnie lepiej wykonać mały krok, niż nie zaplanować duży i go nie wykonać. A ty jak sądzisz?

 

      9.  Złóż sobie obietnicę, że będziesz co dzień/ co x dni wykonywał dany krok. Napisz sobie: „Ja ……………….. obiecuję sobie, że co ………………….zrobię ……………” i złóż podpis.

 

     10.  Wykonuj zaplanowane kroki.

 

     11.  Nagradzaj się i ciesz małymi sukcesami.

 

          POWODZENIA!

 

Jak w każdej podróży, podczas robienia powyższych kroków mogą się pojawić różne przeszkody zewnętrzne i wewnętrzne, które być może będą Cię zniechęcać i sprawić że będziesz chciał zrezygnować. Wtedy warto zrozumieć co jest przyczyną Twojego stanu i naprawić to.  Przyczyny mogą być różnorodne. Dlatego też napiszę o nich w innym artykule.

 

A tymczasem, zrób pierwszy krok. „Ten, kto znalazł się za drzwiami, pokonał najtrudniejszy etap podróży”  (duńskie przysłowie)


Jesteś na tak i chcesz więcej wskazówek? Kup e-book “Wyrusz do Twojego Miejsca na Ziemi. Odnajdź to co naprawdę pragniesz, stwórz plan i zacznij go realizować”. E-book jest rozszerzeniem powyższych ćwiczeń. Zawiera też nowe ćwiczenia, które uaktywniają pragnienia serca i intuicji. Przeczytaj więcej klikając na tytuł.


Zamiast e-booka wolisz rozmowę? Umów się na konsultacje.

 

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

 Jako że moją misją jest wsparcie Cię w odnalezieniu Twojego miejsca na Ziemi, postanowiłam napisać artykuł na ten temat.

 

 Definicja „Mojego Miejsca na Ziemi”

 

 Co to jest „Moje Miejsce na Ziemi”? Wyobraź sobie, że codziennie wstajesz zadowolony, że nastał nowy dzień. Już nie możesz doczekać się tego co Cię czeka, ludzi z którymi się spotkasz, pracy, wolnego czasu, który spędzisz tak jak chcesz. Wyobraź sobie, że codziennie robisz te rzeczy, które są dla Ciebie ważne, wykorzystujesz swoje talenty, otaczasz się ludźmi, których kochasz i którzy Cię wspierają. Wyobraź sobie, że spełniasz się we wszystkich obszarach, które są dla Ciebie istotne. Od czasu do czasu, pojawiają się jakieś problemy na horyzoncie, coś idzie nie tak. Natomiast, pomimo tych kłopotów, czujesz się zadowolony i spełniony. To jest właśnie TWOJE MIEJSCE NA ZIEMI.

 

  Powyższy opis jest mało szczegółowy. A to wszystko dlatego, że nie ma jednego przepisu na „Swoje Miejsce na Ziemi”. Każdy ma swoje własne miejsce. I każdy sam musi go zdefiniować. Może być tak, że wraz z biegiem lat Twoja wizja miejsca zmieni się. A to dlatego, że w miarę jak rozwijasz się i doświadczasz życia, Twoje priorytety mogą stać się inne. Tak więc to naturalne, że w pewnym momencie życia może stwierdzisz „Muszę wprowadzić zmiany”. Nie zawsze będzie to przebudowa całego życia. Czasem będzie to zmiana tylko jakiejś jego części.

 

 Obszary spełnionego życia 

 

 Aby zbudować Swoje Miejsce, konieczne jest, abyś miał bardziej szczegółową wizję. To, że opiszesz jak się czujesz, gdy jesteś w Swoim Miejscu jest ważne, natomiast niewystarczające. Musisz wyodrębnić obszary, które są dla Ciebie istotne i napisać jakbyś chciał, aby wyglądały. 

 

 W terapii Gestalt obszary te ukazuje pentagram Gingera. Mówi on, że każdy z nas żyje w pięciu wymiarach: fizycznym, psychicznym, umysłowym, duchowym i relacyjnym. Pierwsze cztery dotyczą nas samych, a ostatni, naszego życia w społeczeństwie (relacje z partnerem, partnerką, żoną, mężem, dziećmi, rodziną, przyjaciółmi, znajomymi spoza pracy, znajomi z pracy, nasza rola w społeczeństwie).

 

 Oprócz powyższych, możesz dodać też inne, jak praca, finanse, czas wolny, jakość życia (rzeczy, którymi się otaczasz, dom, itp.) lub jeszcze inne, które nie wymieniłam, a które są dla Ciebie istotne. 

 

 Pamiętaj o jednej rzeczy. Wszystkie obszary wspomniane powyżej są ze sobą połączone i wzajemnie na siebie oddziałują. Braki, niedostatki, problemy w jednym z nich, mogą wpływać na pozostałe. Dla przykładu, jeśli jesteś zmęczony i przez dłuższy czas nie zadbasz o odpoczynek może to sprawić, że będziesz bardziej rozdrażniony, mniej skoncentrowany. Coraz mniejsze rzeczy będą Cię denerwować, stresować. Być może zaczniesz popełniać błędy, łatwiej popadać w konflikty, co może mieć wpływ na dalsze relacje w pracy i poza pracą.

 

 Tak więc warto zadbać o równowagę pomiędzy wszystkimi obszarami. To nie znaczy, że  każdemu obszarowi musisz poświęcić tyle samo uwagi i tyle samo czasu. Z pewnością pewne aspekty są dla Ciebie ważniejsze, a inne mniej istotne. Chodzi o to, aby zadbać o każdą część swojego życia w zależności od jej ważności. Tak, byś pod koniec dnia mógł powiedzieć „Jestem zadowolony z tego jak spędziłem ten dzień”.

 

 Czy warto znaleźć Swoje Miejsce na Ziemi?

 

 Może się to wydawać pytaniem retorycznym. Natomiast jest coś, co może sprawiać, że zostajemy w miejscu, które nie do końca nam pasuje. Co to jest? To wysiłek, jaki należy włożyć, aby dojść tam gdzie się chce, to lęk przed porzucenia tego co jest znane i w pewnym sensie wygodne (bo znane), to lęk przed konfrontacją z samym sobą.

 

 Tak, podróż czasami może być trudna. A co jest jej plusem? Wzrastające poczucie zadowolenia i spełnienia, pomimo niedogodności. Te uczucia pojawiają się już w czasie drogi, zanim osiągniemy cel. Na początku są to chwile, które zaczynają się zdarzać coraz częściej, aż w pewnym momencie zorientujesz się, że ŻYCIE CIĘ CIESZY. Tylko tyle i aż tyle.

 

 Czy chcesz wyruszyć w podróż do Swojego Miejsca na Ziemi? 

 

 Dla inspiracji podam Ci cytat: „Stojący w porcie statek jest bezpieczny, ale statków nie buduje się po to, aby stały w portach” Grace Hopper.


 Znasz już zyski i niedogodności. WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE.

  

 Jesteś na tak? Kup e-book “Wyrusz do Twojego Miejsca na Ziemi. Odnajdź to co naprawdę pragniesz, stwórz plan i zacznij go realizować”.


 Zamiast e-booka wolisz rozmowę? Umów się na konsultacje.

 

 Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu

 

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt