Przeskocz do treści

 Zamierzałam napisać dłuższy artykuł na temat różnicy pomiędzy perfekcjonizmem, byciem niewystarczającym a byciem wystarczająco dobrym – postawami, które wpływają na Twoje życie. Zamiast tego postanowiłam napisać to. Czytając sprawdzaj

Jaką energię czujesz w tych zdaniach?

Jak to na Ciebie wpływa gdy je do siebie mówisz? 

Chcę być perfekcyjna / Chcę być perfekcyjny

Muszę być zawsze silna / silny.

Muszę zawsze robić ponad moje siły.

 Muszę się ciągle doskonalić.

Nie mogę popełniać błędów.

Muszę być zawsze zadowolona / zadowolony.

Muszę wszystko wiedzieć.

Muszę radzić sobie sama / sam. Jestem samowystarczalna / samowystarczalny.

Muszę być zawsze na pełnych obrotach.

Muszę się przystosować.

Jestem niewystarczający / jestem niewystarczająca

Jestem słaba /słaby.

Nie mam siły więc nie robię nic.

Taki / taka już jestem. Nie zmienię się.

Nie robię nic bo boję się popełnić błąd.

Przygnębienie, bezsilność mnie pochłaniają.

I tak się tego nie nauczę…

Jestem bezsilna / bezsilny. Nie poradzę sobie sama / sam. Potrzebuję innych.

Po co coś robić? I tak to nic nie da…

Chowam się przed światem.

Jestem wystarczająco dobra / Jestem wystarczająco dobry

Mam lepsze i gorsze dni. I to jest ok.

Zawsze robię to co mogę. W lepsze dni będzie to więcej, w gorsze mniej.

Zmieniam się bo chcę.

Popełniam błędy, naprawiam je, uczę się na nich. Wybaczam sobie.

Daję sobie prawo do odczuwania różnych emocji.

Moja wiedza i umiejętności rosną w miarę jak doświadczam życia. Gdy nie wiem, pytam lub sam szukam odpowiedzi.

Znam siebie, wiem kiedy mogę poradzić sobie sama / sam, a kiedy poprosić o pomoc.

Gdy czuję się przytłoczony nadmiarem bodźców, informacji, zdarzeń, wycofuję się by pobyć sam ze sobą i odpocząć.

Znajduję sobie takie miejsce gdzie czuję się dobrze.

Którą postawę wybierasz?

A jeśli stwierdzisz, że chcesz zmienić postawę wobec siebie na taką która Cię wspiera i chcesz to zrobić z drugą osobą, zapraszam Cię – umów się na konsultację.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt Kraków

 Świadomość to najbardziej kluczowa zasada w terapii Gestalt. Od niej praktycznie wszystko się zaczyna. Jest podstawą do budowy satysfakcjonującego życia. Życia, które jest zgodne z samym sobą.

Co to jest świadomość?

 Świadomość to znajomość siebie: swoich mocnych stron, swoich ograniczeń, talentów, pasji. To wiedza o tym co jest dla Ciebie ważne, a także o tym co lubisz, a czego nie czy o tym jakie masz przekonania w różnych kwestiach. To też świadomość swoich celów oraz zdawanie sobie sprawy z tego, kiedy możesz się wesprzeć sam, a kiedy potrzebujesz poprosić o pomoc. Można powiedzieć, że jest to ogólna wiedza o sobie samym. Tu chciałam podkreślić, że świadomość siebie nie jest tym, jak chcesz siebie widzieć lub jak chcesz, żeby postrzegali Cię inni. To jest wiedza jaki jestem w rzeczywistości.

 Obok ogólnej świadomości siebie jest też świadomość siebie w tym momencie, czyli świadomość tego co czujesz, co myślisz, jakie masz odczucia w ciele, jak odbierasz daną sytuację, co chcesz i potrzebujesz w związku z tym co się dzieje wewnątrz i/lub na zewnątrz Ciebie. Obojętnie czy dotyczy to teraźniejszości, przeszłości czy przyszłości.

 Samoświadomość możemy podzielić na:

– wewnętrzną – to wszelkie doznania cielesne oraz uczucia;

– zewnętrzną – to doznania związane z pięcioma zmysłami, a także z mówieniemporuszaniem się;

pośrednią – to fantazje, myśli i wyobrażenia – są pośrednikiem między świadomością wewnętrzną i zewnętrzną oraz nadają znaczenia im obu.

 W Gestalcie obie świadomości są ważne, natomiast najważniejsza jest świadomość siebie w „tu i teraz”. Z niej wypływa wszystko dalej. Samoświadomość  „tu i teraz” może zmienić i wzbogacić ogólną wiedze o sobie samym. Dzięki niej nasza wiedza o sobie, a także o innych i o świecie cały czas rośnie.

Co możesz stracić, nie będąc świadomym siebie w „tu i teraz”?

 Robiąc różne rzeczy automatycznie, bez kontaktu z sobą, możesz coś przeoczyć. Coś, co dzieje się właśnie w tym momencie. Tak naprawdę być może w tej chwili wydarza się coś, co zmieni Twoją wiedzę o sobie, o innych lub o świecie. Mniej (np. to że polubiłeś szpinak) lub bardziej (np. odkryłeś co jest dla Ciebie najważniejsze i być może jest to coś zupełnie innego niż do tej pory). A może nawet będzie początkiem nowego etapu w Twoim życiu. O ile to zauważysz.

 Dodatkowo, jeśli nie masz kontaktu ze swoim ciałem, zmysłami, uczuciami i myślami, decyzja, którą podejmiesz, może być oparta na nieaktualnych informacjach (o Tobie, o innych lub o świecie) z przeszłości. W rezultacie Twój wybór może nie być w pełni zgodny z Tobą i jest większe prawdopodobieństwo, że będziesz tego żałować.

Co daje świadomość?

 Posłużę się tu cytatem, który myślę, że dobrze oddaje korzyści bycia samoświadomym – bycia w kontakcie z sobą.

„Gdy uświadomimy sobie nasze aktualne funkcjonowanie, sprowadzamy proces własnego życia do tego miejsca, w którym się znajdujemy. Możemy wtedy wziąć odpowiedzialność za to, co robimy, także za naszą nerwicę, oraz zdajemy sobie sprawę z naszych potrzeb i wyborów życiowych. Gdy nasza świadomość jest całkowicie skupiona na teraźniejszości, mamy możliwość efektywnego radzenia sobie z sytu­acjami w miarę, jak one powstają. Nie odwołujemy się już do starych nawyków, które w danym momencie mogą nie przystawać do naszych potrzeb”.

                            Ch. Sills, S. Fish, P. Lapworth „Pomoc Psychologiczna w ujęciu GESTALT”

 

 Tak więc dzięki świadomości siebie możesz wziąć odpowiedzialność za siebie i za swoje życie. Dodatkowo łatwiej Ci będzie podejmować wybory zgodne z Tobą. Oprócz tego będąc świadomym w „tu i teraz” możesz dostrzec swoje blokady, co jest punktem wyjścia do uwolnienia się od nich, jeśli Ci nie służą.

 Dzięki świadomości nie musisz używać siły woli. Wybory są bardziej naturalne, oczywiste, ponieważ pochodzą z Twojego wnętrza. Oczywiście nie znaczy to, że są one zawsze łatwe. Mogą być trudne. Nawet jeśli tak jest, to i tak jest Ci lżej, niż gdybyś to samo robił używając siły woli. 

 

A Ty jak bardzo jesteś świadomy siebie?

 Odkryłeś, odkryłaś, że straciłeś, straciłaś ze sobą kontakt i chcesz go odbudować z moją pomocą? Zapraszam Cię – umów się na konsultacje.

 

 Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

 Self-awarenees – Key to Life in Harmony with Yourself

 

 Awareness is one of the most crucial principle in Gestalt therapy. Everything starts with this. It is a basis of buliding life that satisfies you. A life that is consistent with yourself.

 What is awareness?

 Awareness is simply knowing yourself: your strengths, your limitations, talents, passions. It is understanding your values, your preferences and your beliefs on various issues. It is also knowledge on your goals and being conscius when you can do things on your own and when you need to ask for help. This is general self-knowledge. I want to emphasize here that self-awareness is not how you want to see yourself or how you want others to see you. This is knowing what you really are.

 In addition to general awareness of yourself, there is also awareness of yourself in this moment, i.e. awareness of what you feel, what you think, what your body feels like, how you perceive a given situation and what you want and need in relation to what is happening inside and / or outside you . No matter if it relates to present, past or future.

We can divide self-awareness into:

internal – all bodily sensations and feelings;

external – sensations related to the five senses, as well as speaking and moving;

indirect – fantasies, thoughts and ideas – they are an intermediary between internal and external consciousness and give meaning to both of them.

 In Gestalt, both kinds of above consciousness are important, but the most important is the awareness of oneself in “here and now”. It constantly changes and enriches the general knowledge about oneself, others and the world.

What can you lose not being aware of yourself in the moment?

 When doing things automatically without contacting yourself, you may overlook something. In fact, maybe something that is happening right now can change your knowledge of yourself, others, or the world. Less (e.g. you will realize you like spinach) or more (e.g. you will discover what is most important to you which will be completely different than your current values). And maybe it will be the beginning of a new stage in your life. If only you notice it.

 Additionally, if you are not in contact with your body, senses, feelings and thoughts, the decision you make may be based on outdated information referng to the past and not to „here and now”. As a result your choice may not not be fully consistent with yourself so the chance you will regret it rises.

What gives awareness?

 Let me use a quote here that I think captures the benefits of being self-aware – being in touch with yourself.

“When we become aware of our current functioning, we bring our own life down to where we are. We can then take responsibility for what we do, including our neurosis, and we are aware of our needs and life choices. When our consciousness is completely focused on the present, we have the ability to deal effectively with situations as they arise. We no longer refer to old habits that may not meet our needs at the moment”.

               Ch. Sills, S. Fish, P. Lapworth “Psychological Help in the GESTALT approach”

 By being aware of yourself you can take responsibility for yourself and your life. Additionally, it will be easier for you to make choices that are coherent with you. In addition, by being in the „here and now”, you can see your blockages, which is the starting point for breaking free from them if they don’t serve you.

 With awareness, you don’t have to use willpower. Your choices are more natural, obvious as they come from inside. Of course that doesn’t mean that they are always easy. They can be difficult. Even if this is the case, it is still easier to do things based on true will and not on willpower.

 

So, how self-aware are you?

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

 

 

 

 W artykule „Chcesz Się zmienić? Zaakceptuj siebie” pisałam między innymi o „cieniu”, czyli o tych swoich cechach, uczuciach, potrzebach, zachowaniu (w dalszej części artykułu, zamiast wymieniać wszystko będę pisała „cecha”), których nie chcemy przyjąć do świadomości. Zazwyczaj zaciekle z nimi walczymy. W jaki sposób? Przedstawię to poniżej.

Jak walczymy z cieniem?

 Wyparcie. Spychamy wtedy naszą cechę do nieświadomości. Mimo że jest to część nas, w naszym mniemaniu nie istnieje. Tak nam się wydaje. Niestety to nie jest prawda. To co wypieramy cały czas jest. Często inni widzą w nas tą cechę choć my jesteśmy przekonani, że dobrze ją ukryliśmy. Choć może się zdarzyć, że ukryjemy to czego się wstydzimy tak dobrze, że nawet inni tego nie zobaczą. Natomiast nawet wtedy ta cześć może dawać o sobie znać. Przejawia się w tym, że irytuje nas ona w innych ludziach. Im nasza złość jest większa tym bardziej prawdopodobne, że tak naprawdę chodzi nie tylko o tą osobę ale i o nas samych.

 Zaprzeczenie. Gdy tylko zauważymy w sobie coś z czym nie chcemy się zmierzyć, powtarzamy sobie: „wydaje mi się”, „wcale taki nie jestem”, „tak naprawdę nie czuję smutku, irytacji, itp.”, „nie potrzebuję tego”, choć intuicyjnie wiemy, że jest inaczej. Mimo to, ignorujemy nasz wewnętrzny kompas i zajmujemy się czymś innym.

 Krytyka. Tu w pełni zdajemy sobie sprawę z tego co w sobie nie lubimy. Za każdym razem gdy zauważymy to co nie akceptujemy, zaczynamy siebie atakować. Wywołuje to w nas poczucie winy lub wstydu. To obniża naszą energię, za co krytykujemy siebie jeszcze bardziej. Coraz gorzej myślimy o sobie, co jeszcze bardziej zmniejsza nasze siły witalne. W ostateczności taki dialog wewnętrzny, może nawet spowodować depresję.

Dlaczego warto przyjrzeć się „cieniowi”?

 Przyjrzenie się „cieniowi” napawa lękiem. Boimy się co zobaczymy, gdy staniemy z nim twarzą w twarz. W naszej głowie pełno jest negatywnych wyobrażeń. I one nie zachęcają nas do konfrontacji. Natomiast pamiętajmy – to są wyobrażenia, a nie rzeczywistość. I warto to zweryfikować. Poniżej przedstawię Ci czemu tak uważam:

       1.    W „cieniu” mogą się skrywać nasze talenty i mocne strony.

       2.    Niektóre cechy, które w sobie odkryjemy, pomimo że czasami mogą nam przeszkadzać, w innych sytuacjach okażą się korzystne.

      3.    Nawet jeśli to, co odkryjemy nie spodoba nam się, to zobaczenie „cienia” daje nam możliwość reakcji i zmiany. Tej możliwości nie mamy w przypadku wyparcia czy zaprzeczenie.

       4.    Zgodnie z cytatem Carola Gustava Junga „Dopóki nie uczynisz nieświadomego – świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem”, tak więc to co wypieramy kontroluje nas, mimo, że nie zdajemy sobie z tego sprawy.

       5.    Krytyka obniża naszą wiarę w siebie i sprawia, ze oddalamy się od innych, unikamy życia.

       6.    Wszystkie formy walki pozbawiają nas energii.

 Przytoczę tu dwie sytuacje. Wyobraź sobie, że idziesz w góry z plecakiem. Za każdym razem gdy się potkniesz o kamień, wkładasz go do plecaka. Z każdym kamieniem plecak jest cięższy, coraz trudniej Ci iść pod górę. W końcu ładunek plecaka przygniata Cię i rezygnujesz z dalszej wędrówki.

 To właśnie robimy sobie, gdy zaczynamy siebie krytykować. Mam tu na myśli krytykę, gdy oceniamy całego siebie na podstawie jakiegoś wydarzenia czy na podstawie jednej cechy, np.: „jestem za wrażliwy = jestem bezwartościowy”, „popełniłem błąd = nie można na mnie polegać”. Taka ocena sprawia, że jest nam coraz ciężej ze sobą samym.

 Na szczęście plecak można zdjąć, a kamienie wyjąć. A co ważniejsze, przestać je wkładać do tego plecaka. Tak samo w przypadku krytyki zamiast oceniać całego siebie,  możemy się odnieść do faktów i do konkretnej sytuacji, np.: „Nakrzyczenie na niego nie było dobre. Nie rozwiązało sprawy a jeszcze ją pogorszyło. Chcę znaleźć inny sposób. I przeproszę go, że go nazwałem …..”.

 A teraz wyobraź sobie drugą sytuację. Jesteś nad wodą. Jest słonecznie. Twoi przyjaciele wołają Cię, żebyś do nich poszedł. Chcesz do nich iść ale nie możesz się ruszyć. Musisz trzymać piłkę pod wodą. Nagle ktoś przebiega i chlapie cię wodą. Odwracasz się i zasłaniasz ręką a piłka wystrzela w górę z tak samo wielką siłą, z jaką trzymałeś ją pod wodą. Biegniesz za nią i z powrotem wpychasz ją pod wodę, co zwraca uwagę innych.

 Podobnie jest z wyparciem i zaprzeczeniem. Dużą część naszej energii wkładamy w to, aby „cień” został w cieniu. Różne okazje przechodzą nam koło nosa. A potem, wystarczy chwila nieuwagi i puff….cień ukazuje się nam i innym.

 A wystarczy przestać naciskać piłkę z wyboru. Możesz zrobić to szybko – wtedy wystrzeli, lub wolno – wtedy piłka prawie niezauważalnie wypłynie na powierzchnię i będzie się swobodnie unosić. A Ty będziesz miał dużo możliwości. Albo zostawisz piłkę na wodzie i pozwolisz by odpłynęła, podczas gdy Ty pójdziesz popływać, albo  pograsz w nią lub odłożysz ją na koc i wrócisz po nią później, a teraz wybierzesz się z innymi na spacer brzegiem morza. To samo będzie, gdy zdecydujesz się pokazać swój „cień”. Może na chwilę zwróci on uwagę innych, gdy zrobisz to w spektakularny sposób. Natomiast gdy będziesz pracował nad tym stopniowo, większość osób może nawet tego nie zauważy. Tak bardzo będą pochłonięci swoimi sprawami. A Ty zyskasz wolność i energię, którą będziesz mógł wykorzystać na wiele sposobów.

 Co zamiast walki?

 Co jest przeciwwagą do wyparcia, zaprzeczenia czy krytyki? Zapoznanie się ze swoim cieniem. Odwróć się do niego. Stań z nim twarzą w twarz. Powiedz „Cześć”. Być może „cień” będzie zaskoczony, a może i wzruszony tym, że chcesz się z nim zapoznać. Albo trochę zły. W końcu to jakaś część Ciebie, która została opuszczona. Pozwól mu na te emocje. A potem zacznij z nim rozmawiać: „Kim jesteś? Skąd pochodzisz? Co sprawia, że tak się zachowujesz? Co lubisz? Co nie lubisz?”, itp. Poznaj  tą swoją część. Zrozum ją. Być może „cień” będzie potrzebował czasu, żeby się otworzyć. On przecież zdaje sobie sprawę, że go nie lubiłeś. A może tak się ucieszy, że otworzy się przed Tobą jak książka. Pozwól mu na jego tempo. A potem, jak się już poznacie, zastanów się co dalej. Powodzenia! To może być naprawdę ciekawa i emocjonująca rozmowa. 

 Zaprzestanie walki z “cieniem” ma wiele plusów. Staje się on integralną częścią Twojej osobowości. Już nie działa za Twoimi plecami, tylko z Tobą współpracuje. Wysłuchujesz go, gdy chce coś powiedzieć, natomiast to Ty teraz decydujesz co zrobić dalej. Ponieważ już go nie ukrywasz, zyskujesz energię, którą możesz przeznaczyć na różne działania. Poza tym otwierają się przed Tobą nowe możliwości, które wcześniej omijałeś, a być może teraz z nich skorzystasz. No i możesz odkryć w „cieniu”  prawdziwe perełki.

 Tak więc co decydujesz? Wyparcie, zaprzeczenie, krytyka czy zapoznanie się z „cieniem”?

 Odczuwasz zarówno chęć przyjrzenia się cieniowi jak i strach przed nim? Chcesz, ale coś cię powstrzymuje? Zapraszam na konsultacje

Zachęcam Cię do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

 Paradoksalna teoria zmiany

 Na początku przytoczę Ci cytat Arnolda Beissera: “Zmiana następuje wtedy, gdy stajesz się tym, kim jesteś, a nie wtedy, gdy próbujesz stać się tym, kim nie jesteś.”. Czyli innymi słowy, zmiana może zacząć się w momencie, gdy zobaczysz siebie takim, jakim jesteś teraz (razem z jasną i ciemną stroną) i to zaakceptujesz, a nie wtedy gdy zaprzeczasz jakimś swoim aspektom (mogą to być cechy, zachowanie, emocje, przekonania, potrzeby). To paradoksalna teoria zmiany.

 Co Ty na to? Jakie uczucia i myśli się w Tobie pojawiają? Zaskoczenie? Sprzeciw? A może myśl: „Zgadzam się co do akceptacji mocnej strony ale cień? Muszę to zwalczyć albo pozostawić to w ukryciu, a nie zaakceptować!” lub  „Po co mam godzić się z czymś czego nie lubię czy z czymś co uważam za wstydliwe??”

 Całkowicie rozumiem te reakcje. Większość z nas lubi słuchać i opowiadać o tym w czym jest się dobrym i tego nigdy za wiele (choć nie zawsze tak jest). A gdy chodzi o cień…. Cień zazwyczaj wzbudza w nas lęk. Jest to coś, co uważamy za złe, wstydliwe. Coś czego lepiej nie pokazywać i nie oglądać. Dlatego wypieramy go. A tak naprawdę to nigdy się temu dobrze nie przyjrzeliśmy, więc w rzeczywistości mamy dużo wyobrażeń na jego temat, równocześnie nie znając go.

Cień

 Tymczasem to co skrywamy w cieniu niekoniecznie musi znaczyć coś złegoZ cienia mogą się wyłonić też prawdziwe perełki. Jakie? Zanim do tego przejdę, wyobraź sobie coś. Idziesz drogą i nagle widzisz ruderę. Chcesz przejść obok, ale coś Cię tam ciągnie. Wahasz się chwilę czy tam wejść. Z zewnątrz nie wygląda zachęcająco. Po namyśle wchodzisz jednak do środka. Ciekawość wygrywa. W środku mogą się wydarzyć trzy scenariusze. Pierwszy. Okazuje się, że dom jest zniszczony i najlepiej go zburzyć i wybudować nowy na jego miejscu. Drugi. Stwierdzasz, że dom jest całkiem, całkiem, i że po pewnych przeróbkach może wyglądać jak nowy. Trzeci. Po wejściu, Twoim oczom ukazuje się przepiękne wnętrze. Stwierdzasz, że tak naprawdę można tu od razu zamieszkać i jedynie odnowić go na zewnątrz.

 Tak samo jest z cieniem. Stając z nim twarzą w twarz być może okaże się, że odkryjesz jakąś swoją cechę (zachowanie, emocję, przekonanie lub potrzebę), którą stwierdzisz, że chcesz zmienić. A może zobaczysz, że jakaś cecha, tak naprawdę może być czasem przydatna i zdecydujesz się z niej korzystać w pewnych sytuacjach, a w innych (gdy jej użycie może być szkodliwe) zastosować coś innego. Jest jeszcze inna opcja. Może się okazać, że w cieniu skrywają się Twoje talenty i mocne strony, do których się nie przyznawałeś, bo kiedyś zdobyłeś przekonanie, że „to nie przystoi”, itp.

 Czy to zachęciło Cię choć trochę do spojrzenia na cień? Mam taką nadzieję J. Choć, być może nadal pojawia Ci się pytanie. „Ok, ale po co mam ten cień zaakceptować? Szczególnie gdy okaże się, że rzeczywiście nie podoba mi się to co zobaczyłem”. W akceptacji cienia nie chodzi o akceptację „taki już jestem i nic tego nie zmieni” albo „nie podoba mi się to, ale skoro taki jestem to nie będę tego zmieniał”. Chodzi o pogodzenie się z tym, że „tu i teraz taki jestem, takie emocje przeżywam, takie mam przekonania, itp.”. Akceptując to, przestajesz oceniać, a zaczynasz się temu przyglądać. Widzisz pełny obraz i możesz postanowić co dalej z tym zrobić. Brak akceptacji może sprawić, że nie będziesz mógł w pełni siebie zobaczyć i trudniej będzie Ci podjąć właściwą decyzję. A jeśli nie mówimy nawet o akceptacji tylko o wyparciu, to tym bardzie trudno będzie coś zmienić. Tak naprawdę mówisz w tej sytuacji “to nie istnieje”. Więc jak masz zmienić coś co nie istnieje?

Etapy paradoksalnej zmiany

 Wracając do procesu paradoksalnej zmiany, poniżej przedstawię Ci jak taka zmiana przebiega. Jeśli chcesz, możesz to zrobić samodzielnie. A jeśli lęk jest prawie tak duży jak chęć przyjrzenia się temu, może warto abyś zastanowił się nad konsultacją u terapeuty. Terapeuta może być pomocny dlatego, że czasem mimo szczerych chęci, nasz strach może potajemnie nas sabotować. I terapeucie łatwiej to zobaczyć. Pomoże przyjrzeć się lękowi i obawom. A potem, wiedząc już czego się obawiasz, jeśli zdecydujesz się na to, poprowadzi Cię dalej przez ten proces.

  A teraz czas na etapy:

     1.   Wybierz cechę (lub zachowanie, emocję, przekonanie lub potrzebę), której chcesz się przyjrzeć, a którą wcześniej wypierałeś.

    2.   Nazwij ją i zaakceptuj, że w tym momencie taki jesteś. To jest Twój punkt startowy. To ten punkt na mapach, który mówi „TU JESTEŚ”.

     3.   Zacznij obserwować siebie. Jak się czujesz gdy tak robisz lub gdy to ukrywasz? Jaki to ma wpływ na Ciebie i na innych? Czy jest to korzystne czy szkodliwe? Czy to jest właśnie to na czym Ci zależy? 

    4. Czasem też będziesz musiał sięgnąć do przeszłości. Z czego wynika, że tak się zachowujesz? Co sprawiło, że zepchnąłeś to do cienia? Jakie doświadczenia miały na to wpływ?

 Jeśli na którymkolwiek z etapów, zaczniesz czuć silne emocje, warto poszukać wsparcia bliskiej osoby lub terapeuty.

  W pewnym momencie wydarzy się jeden ze scenariuszy:

 Pierwszy. Zdasz sobie sprawę, że chcesz coś zmienić całkowicie lub częściowo. I to „chcę”, w pełni świadome, wypływać będzie z Ciebie, z Twojego serca. Nie będzie już wtedy „muszę” czy „powinienem”. Zmiana będzie wtedy o wiele łatwiejsza.

lub

 Drugi. Stwierdzisz, że jedyne co musisz zrobić to zmienić swoje nastawienie do danej cechy (zachowania, potrzeby, itp.), zaakceptować ją i zacząć ją bardziej pokazywać.

 Etapy paradoksalnej zmiany mogą się zadziać szybko lub trwać. Jest wiele czynników, które mogą na to wpływać. Ważne jest, aby nie przyspieszać ich. Pozwól wszystkiemu płynąć. Warto, aby potrzeba (jakakolwiek się nie pojawi) wypłynęła naturalnie.

 Na koniec chciałam podkreślić jedno. W paradoksalnej teorii zmiany nie musisz od razu zaakceptować całego swojego cienia (wszystkiego czego wypierasz) i dopiero wtedy dokonać zmiany. Możesz to robić etapami: cecha po cesze czy zachowanie po zachowaniu, emocja po emocji, przekonanie po przekonaniu lub potrzeba po potrzebie.

 Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Ci powodzenia na Twojej drodze do samoakceptacji i do zmiany. A jeśli stwierdzisz, że na którymś etapie potrzebujesz wsparcia, zapraszam na konsultacje.

Zachęcam Cię też do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

Artykuł mówi o przyczynach blokowania naturalnego przepływu emocji oraz daje wskazówki jak pracować nad przywróceniem tego przepływu

  W tym artykule chcę przedstawić Ci, jakie mogą być przyczyny tego, że wykorzystujemy emocje na naszą niekorzyść oraz przekazać Ci pewne wskazówki jak to zmienić.

 Jeśli chcesz dowiedzieć się jak rozpoznać, kiedy emocje pracują dla nas a kiedy nie, zapraszam Cię do lektury artykułu Czy Emocje Nam Służą czy Szkodzą?

 Przyczyny blokowania przepływu emocji

 Poniżej przedstawię Ci te najczęstsze:

1.  Boimy się  tego, co emocje niosą: uświadomień i konfrontacji, jakie mogą z nich płynąć, bólu i cierpienia jaki może im towarzyszyć, intensywności uczuć jaka może się pojawić, czy tego że zareagujemy w sposób nadmiarowy.

2.   W dzieciństwie nabraliśmy przekonania na temat jakiejś emocji, które mówi, że to wstyd ją przeżywać czy wyrażać lub że będziemy uważani za „złą (niemiłą, itp.) osobę” kiedy przyznamy się do tej emocji.

3.   Mamy różnych wewnętrznych sabotażystów, którzy prowadzą negatywny dialog wewnętrzny, który wpędza nas np.: w smutek, bezsilność, itp.

4.   Zostaliśmy tak nauczeni obserwując innych, lub przeciwnie, zachowujemy się na odwrót do tego jaki mieliśmy przykład (co niekoniecznie też może nam sprzyjać).

5.   Sami sobie wypracowaliśmy sposób, w reakcji na różne doświadczenia z dzieciństwa.

6.   Nie wiemy jak wyrażać je w sposób adekwatny.

 Wskazówki do uzdrowienia naturalnego przepływu emocji

 Jak temu zaradzić? Na początku warto abyś zrozumiał z jakich przyczyn blokujesz naturalny przepływ emocji. Czy odnalazłeś siebie w jednym z powyższych powodów? Tak? To wiesz już z czym się mierzysz. Nie? Polecam chwilę ciszy i wsłuchanie się w siebie.

 Zakładam, że znasz już przyczynę. Teraz czas na rozwiązania. Podam Ci kilka wskazówek.

 Strach. Pamiętasz może jak czegoś się bałeś a potem okazało się, że nie było to takie straszne? Ja tak miałam wiele razy. Jak to mówi Paulo Coelho „strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie”. Tak więc może warto spróbować i zmierzyć się z tą emocją i informacjami jakie niesie? Natomiast nie chodzi tu o to, żeby nagle zrobić coś ekstremalnego. Ten strach skądś się wziął, tak więc zacznij od małych kroków. Oswajaj swój strach. Dla przykładu, jeśli obawiasz się wyrażać złość, wyobraź sobie, jak to robisz, albo napisz na co jesteś zły. Na razie dla siebie. Jak poczujesz się z tym komfortowo zrób następny krok.

 Przekonania, negatywny dialog wewnętrzny. Są to „prawdy”, w które uwierzyliśmy zazwyczaj w dzieciństwie i według, których żyjemy, często nie będąc tego świadomym. Tu pierwszym krokiem jest odkrycie tych przekonań lub dialogu jaki ze sobą prowadzimy. Kolejnym krokiem jest ich weryfikacja. Czy teraz nadal są one prawdziwe? Jeśli nie, to na co chcesz je zmienić? Jakie przekonanie będzie Cię wspierać w wyrażaniu emocji w sposób konstruktywny?

 Przykład, doświadczenia z dzieciństwa. Tu warto zorientować się kogo zachowanie powtarzamy lub jakie doświadczenie sprawiło, że zaczęliśmy się  zachowywać w określony sposób (odnoszę się tylko do zachowań, które dotyczą odczuwania i wyrażania emocji w niekorzystny dla nas sposób). Ze perspektywy dorosłego, wesprzyj to dziecko, którym kiedyś byłeś. Uznaj jego uczucia i pomóż mu spojrzeć na te doświadczenia z innej perspektywy. Potem sam sobie zadaj pytanie czy chcesz kontynuować takie zachowanie. Jeśli zdecydowałeś się na zmianę to krok po kroku zacznij je zmieniać.

 Oprócz powyższej pracy wewnętrznej, możesz się wesprzeć książkami, które mówią jak wyrażać emocje w sposób konstruktywny, kursami lub zdecydować się na wizytę u terapeuty.

 Kiedy warto wybrać się do terapeuty?

 Do terapeuty warto wybrać się gdy:

– emocje są intensywne i nie wiesz jak sobie z nimi radzić,

– Twój strach przed zagłębianiem się w nie jest duży i obawiasz się sam przez to przejść,

– zacząłeś zmieniać przekonania, dialog wewnętrzny, a mimo to czujesz, że utknąłeś i nie wiesz jak sam ruszyć dalej,

–  przypomniałeś sobie pewne zdarzenia i potrzebujesz, aby ktoś pomógł Ci uzdrowić je i spojrzeć na nie z innej perspektywy,

–  stwierdzisz, że do życia bliżej siebie i innych chcesz nauczyć się jak wyrażać emocje w sposób konstruktywny.

 Tak więc możesz przyjść w trudnym dla Ciebie momencie lub gdy po prostu chcesz się rozwinąć i polepszyć jakość swojego życia. Zadaniem terapeuty jest pomóc ci uzdrowić emocje związane z różnymi doświadczeniami, zweryfikować różne przekonania, wyciągnąć wnioski na przyszłość, a także znaleźć nowe sposoby przeżywania i wyrażania emocji, sprzyjające Tobie i innym.

 Jeśli potrzebujesz mojego wsparcia, zapraszam Cię na konsultacje.

 Zachęcam Cię do przeczytania innych artykułów na moim blogu.

 Ilona Gajak – Psychoterapeutka Gestalt

 blok